Moja codzienna odsiecz

Cześć i czołem!

Może to trochę stereotypowe, ale mam wrażenie, że dzisiejszy temat przypadnie do gustu głównie damskiej części czytelników. Będzie o czymś, co jedni kochają, a inni nienawidzą. Mimo mieszanych uczuć, jakie ta czynność wywołuje, trzeba ją powtarzać praktycznie codziennie. I to w rozmaitych konfiguracjach. Najczęściej działania te są równie męczące, co półgodzinna sesja z Chodakowską. Wyciskają też nie jedną kroplę potu, ale zamiast żwawych wymachów w rytm skocznej muzyki, machamy ... ścierką. Tak, dzisiaj będzie o nieszczęsnym sprzątaniu.



Nie da się ukryć, że żyjemy w czasach, w których znajdujemy się pod stałą presją. Atakuje nas ze wszystkich stron. Stawia się pod znakiem zapytania to, jak i z czego gotujemy, jak wychowujemy dzieci, jak wyglądamy, gdzie pracujemy oraz w jaki sposób prowadzimy dom. Ciężko temu wszystkiemu sprostać, nie narażając się przy tym na jakieś załamanie nerwowe. Najprościej jest z czegoś po prostu zrezygnować. Jednak w życiu, jak wiadomo nic nie jest proste. Nie da się któregoś aspektu tak zwyczajnie wykreślić. Można jednak nieco odpuścić.

Odkąd Helenka pojawiła się na świecie, częściej dostrzegam, że są rzeczy ważne i ważniejsze. Wiadomo, że bardziej sobie cenię czas spędzony z dzieckiem, niż pucowanie domowych zakamarków. Z drugiej strony, lubię przebywać w czystym otoczeniu. I weź tu człowieku, bądź mądry i pisz wiersze! Jak z tego wybrnąć? Trzeba mieć magiczną różdżkę, albo miłą i niedrogą panią do pomocy, co w obu przypadkach brzmi jak marzenie ściętej głowy. Dlatego muszę sobie radzić inaczej.


1. Nasz przyjaciel "Robuś"
Pojawił się w naszym domu ponad rok temu. Nie jest to odkurzacz najwyższej klasy. Można go raczej umieścić na bardzo średniej półce. Jak na swoją cenę, sprawdza się nienagannie. Moim marzeniem jest, żeby jego miejsce zajął kiedyś taki z prawdziwego zdarzenia. Jednak póki co, musi nam wystarczyć nasz poczciwy "Robuś". Ogólnie, odkurzacz działa dobrze. Ma trzy czasy działania : 10 minut, 20 i MAX, który pozwala na prace do momentu wyczerpania baterii, czyli jakieś 90 minut. Po tym czasie należy podłączyć sprzęt pod ładowarkę na około 3h. Odkurzacz posiada szczotkę główną oraz jedną, boczną. Ładnie zbiera, ale nie radzi sobie z większymi elementami. Jedynym minusem, jaki do tej pory przyszedł mi na myśl, to koszty części zamiennych, a mianowicie szczotek bocznych. Na szczęście nasze jeszcze dają radę, ale w niedługim czasie będą musiały zostać wymienione.



2. Mop automatyczny Vileda
Kolejnym pomagierem w tej nierównej batalii z kurzem jest mop automatyczny firmy Vileda. Urządzenie czyści co prawda na sucho, ale robi to bardzo dokładnie i w miarę szybko. Przydaje się przy codziennym sprzątaniu, kiedy podłoga nie wymaga jeszcze gruntownego odkurzania, a jedynie odświeżenia. Jego niewątpliwym plusem jest wysokość, która pozwala na wjechanie nawet pod nasz bardzo niski narożnik. W zestawie dostajemy dwie nakładki czyszczące, które starczają na jedno sprzątanie. Ja dokupiłam sobie kolejnych 40 na Allegro, ale z tego co czytałam, można je również prać. Dla mnie gadżet bardzo przydatny, a biorąc pod uwagę, że kosztował niecałą stówkę, to nic tylko używać.




3. Odkurzacz samochodowy
Początkowo szukałam odkurzacza typowo do stołu. Dostępne sprzęty miały jednak bardzo krótki czas działania. Zazwyczaj było to coś około 6-7 minut. Chciałam czegoś więcej. W końcu znalazłam. Wybawieniem okazał się akumulatorowy odkurzacz samochodowy. Na jednym ładowaniu działa nieco ponad 20 minut, a że używam go jedynie do posprzątania stołu, więc bateria starcza na kilka podejść. Dodatkowo posiada podświetlenie LED, co na początku wydawało mi się zbędne, ale teraz czasem z tego korzystam. Jak dla mnie bomba.

Jak na razie to moi stali sprzymierzeńcy w walce o jako taki porządek. W przyszłości marzy mi się, aby do oddziału dołączyli : mop parowy i mop automatyczny do szyb. Z czasem będzie ich "siedmiu wspaniałych", a jak będę tylko leżeć, pachnieć i wsłuchiwać się w kojący szum pracujących robocików. A Wy macie jakieś sprawdzone sposoby na szybkie porządki? Jakieś ulubione sprzęty lub nowinki techniczne? Dzielcie się! :)

J.

2 komentarze:

  1. Strasznie podoba mi się tego typu odkurzacz- robot nawet to jedno z moich marzeń, ale w moim mieszkaniu, gdzie mam progi myślę, że by poległ...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten mop z Villedy od bardzo dawna chodzi za mną :)

    OdpowiedzUsuń