O kawalerce słów kilka



Jak już zdążyłam Was poinformować, właśnie zaczynamy remont naszej kawalerki. Ze względu na sprawy formalne, mamy miesiąc opóźnienia. Ja jednak pozostaję niepoprawną optymistką. Pracy jest dużo, odwrotnie proporcjonalnie do czasu i funduszy. Czy uda nam się znaleźć złoty środek? Zgodnie z obietnicą, mam dla Was zdjęcia "przed". Osoby o słabych nerwach, proszone są o zaprzestanie czytania właśnie w tym momencie. Tym, którzy zostali,  zalecam "naprawienie" szklanki, ponieważ myśl technologiczna budowniczych z ubiegłej epoki, jest możliwa do ogarnięcia tylko po procentach. Ostrzegam, że nie będzie, ani ładnie, ani schludnie, ani nawet jakoś. Będzie źle. Strasznie jak podczas teksańskiej masakry piłą mechaniczną. Byliśmy na to przygotowani. Na szczęście, to jedynie stan wyjściowy - im jest gorszy, tym lepiej będzie widoczny efekt końcowy.

Mieszkanie znajduje się na 4 piętrze bloku z wielkiej płyty. Od razu odpowiem na nasuwające się pytanie - nie, nie ma windy. Są one wymagane w budynkach posiadających minimum 6 kondygnacji, pewnie dlatego większość bloków na Osiedlu Młodych ma ich 5.




Z klatki schodowej wchodzimy do niewielkiego przedpokoju. Po prawej stronie mamy niespełna trzy metrową łazienkę. Na wprost znajduje się pokój z wnęką, zlokalizowaną po lewej stronie. Z pokoju wchodzimy do jasnej kuchni. Całość ma zaledwie 27 m2. W tym przypadku każdy centymetr ma znaczenie ;).

















Jak widzicie, mieszkanie jest w fatalnym stanie. Widziały gały co brały, więc trzeba zakasać rękawy i brać się do roboty. Na razie zakasaniem zajął się Radek i do prac ciężkich postanowił mnie nie dopuszczać. Nie wiem, czy to z czystej uprzejmości, czy z troski, żebym przypadkiem nic sobie nie zrobiła ;).

Wracając do tematu, znaleźliśmy kilka niecodziennych rozwiązań, które są o kant d...  Niestety nie da się tego inaczej określić. Naszym numerem jeden jest rura odpowietrzająca w łazience. Co oni pili budując te bloki? Kolejną perełką jest odpowietrzenie centralnego ogrzewanie, które wyrasta, ni stad, ni zowąd (za telewizorem). Gdy runie ściana dzieląca kuchnię i pokój, pozostanie jedna, samotna rurka. Mam nadzieję, ze Radek ma na nią jakiś pomysł. Zaskakujący jest też uskok w podłodze w łazience. Od poziomu posadzki różni się kilkoma centymetrami. Może to jakiś zbiornik buforowy? Taki domowy system przeciwdziałania powodzi :)

Pewnie im dalej w las, tym więcej rzeczy nas zaskoczy lub przerazi. Bądźcie z nami.
Póki co, życzymy miłego wieczoru!








3 komentarze:

  1. Hahaha, noo trochę roboty jest ;) ale pracowici jesteście to pójdzie jak z płatka ;) Co ja wiem z doświadczenia to ta rura odpowietrzającą jest potrzebna (nie w takiej formie i miejscu jak teraz) ale pewnie u Was zamyka się układ dla całego pionu. Też u mnie to było. Niestety ja się tego pozbyłam, bo moi fachowcy nie rozpoznali tematu ;) POWODZENIA, trzymam kciuki i czekam na kolejne relacje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasiu, a jakie były konsekwencje usunięcia tego? My zamierzamy wykonać zabudowę :) Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. troche problem, bo to zawór do całego pionu i jak sąsiad chciał wymienić u siebie kaloryfer to u mnie się to odpowietrza/zakręca, żeby nie spuszczac wode z całego ukłądu. także zostawcie to, można fajne półeczki zrobic przy zabudowie;) z rewizją na ten zawór. Ja się pozbyłam tego i za każdym razem trzeba spuszczać wodę z układu potem napełniać i ja za to płacę...

      Usuń