A ja chcę się jeszcze pobawić w chowanego

Obecnie w sieci królują spoty z hasłem "koniec zabawy w chowanego", który promuje karmienie piersią w miejscach publicznych, jako zachowanie całkiem naturalne i wręcz konieczne. Jak najbardziej się z tym zgadzam, by nie chować się w obskurnych toaletach, ale też niekoniecznie byłabym skłonna karmić przy restauracyjnym stoliku. Dobrze mieć wybór, rozumiem to doskonale. Każda mama ma prawo karmić po swojemu. Liczy się przede wszystkim jej komfort i dobre samopoczucie.

Zgaduj zgadula, gdzie jest Helunia? źródło: https://www.justinlife.pl

Helena była niemowlęciem, które na piersi wisiało praktycznie co półtorej godziny. Jeśli nie jadła, to piła, lub chciała się zwyczajnie uspokoić. Była też modelem bardzo wrażliwym na nowe bodźce, więc wykorzystywanie piersi jako uspokajacza, było często stosowaną u nas metodą. Oznaczało to, że nie ważne były okoliczności, cycuś musiał być. Z domu wychodziłyśmy dość często, choć były to głównie spacery po parkach. Mimo, ze dystrybutor miałam pod ręką, a właściwie pod brodą, zawsze starałam się nie oddalać zbyt daleko domu, lub miejsc, gdzie mogłabym swobodnie nakarmić malucha.

W tamtym czasie karmiłam w restauracji, galerii handlowej, samochodzie (oczywiście zaparkowanym :P ), na plaży, w lesie, w parku, u lekarza, w domach znajomych i rodziny. Nigdy jednak moje karmienie nie krępowało ani mnie, ani innych, ponieważ o to dbałam. Nie jestem zwolenniczką, przysłowiowego wywalania cyca, bo nie sadzę, że by było to komfortowe nawet dla samej karmiącej. Tak było w moim przypadku.

Jestem posiadaczką dość sporego biustu, co przez lata było moim wielkim, uwaga, kompleksem.
Z każdą kolejną literą miseczki czułam się coraz gorzej. Ciężko wyglądać filigranowo i dziewczęco przy takich rozmiarach. Seksownie zresztą też nie, bo jeśli założysz jakikolwiek dekolt, wyglądasz po prostu ordynarnie. Podczas ciąży, rosnący biust dał mi się we znaki, nie wiem nawet, czy nie bardziej niż powiększający się brzuch. W takich warunkach ciężko o komfort. A jak juz przy ciężarze jesteśmy ... mój kręgosłup dostał po tyłku, delikatnie mówiąc.

Pierwsze zderzenie z publicznym karmieniem piersią, przyszło jeszcze na oddziale położniczym w szpitalu. Na sali, oprócz mnie przebywały jeszcze dwie babeczki. Jako całkiem świeże mateczki, między sobą raczej się nie krępowałyśmy. Gorzej było, gdy do którejś przyszedł mąż, lub ktoś inny w odwiedziny. Na szczęście sala była na tyle duża, że bez problemu mogłam się w moim kąciku zaszyć, niewidoczna dla oczu postronnych.

Pierwsze tygodnie z domu wychodziłam w przerwach miedzy karmieniami. Zazwyczaj pokonywane dystanse, były na tyle niewielkie, aby móc w chwili kryzysu głodowego szybko wrócić do domu. Nie było to jakoś szczególnie uciążliwe, ponieważ na początku długie spacery mi nie służyły. Dopiero, gdy wszystkie dolne sprawy doszły do siebie, mogłam myśleć o jakiś dłuższych odcinkach.

Wtedy już karmienie poza domem okazało się być koniecznością. Zawsze jednak dbałam o to, by nie pokazywać za dużo ciała. Już nie chodzi nawet o spojrzenia obcych ludzi. W tamtym czasie miałam jeszcze kilka zbędnych kilogramów, które za nic nie chciały się odczepić. Sama źle się czułam, jak mi się wylewało tu i ówdzie, stąd nie narażałam innych na taki widok :) Starałam się zawsze jakoś osłonić, czy zakryć. Zazwyczaj tez nosiłam luźne koszule, gdzie wystarczyło odpiąć jeden guzik więcej i już można było nakarmić maluszka.

Jak już wspominałam, Helena miała predyspozycje do nadmiernego odbierania bodźców zewnętrznych. Dla mnie czymś naturalnym było szukanie ustronnego miejsca, gdzie mała może w ciszy i spokoju zaspokoić swój apetyt, pragnienie, czy inną potrzebę. Każdy hałas powodował u niej nerwowość, a mnogość uciążliwych bodźców powodowała nocne pobudki z krzykiem. Dlatego dla Heleny i własnego dobra, unikałam mocno zaludnionych miejsc, szczególnie, gdy wiedziałam, że trzeba będzie ją nakarmić.

Oczywiście zgadzam się z założeniami akcji "Koniec zabawy w chowanego". Dziewczyny biorące w niej udział odwaliły kawał dobrej roboty. Świetnie, że uświadamiamy społeczeństwo, super, że edukujemy, pokazując karmienie piersią jako najnaturalniejszą czynnością pod słońcem, cudownie, że mamy wybór. Ale pamiętajmy też o tym, że nie wszystkie mamy czują się komfortowo, karmiąc dziecko w przestrzeni publicznej. Niektóre z nas, z własnej, nieprzymuszonej woli, szukają ustronnego miejsca.

Jestem ciekawa do którego grona Wy należycie. Krępujecie się publicznym karmieniem, czy raczej już Was to nie rusza? Podejście zmienia się pewnie wraz z kolejnym dzieckiem. Czy są tu mamusie, które mają podwójne lub potrójne doświadczenie? Jak sprawa z karmieniem zmieniała się u Was? Czekam na komentarze i głosy w dyskusji ;)

Buziaki
J.








44 komentarze:

  1. Nigdy nie karmiłam i szczerze mówiąc czuję się niezręcznie, gdy ktoś to robi w moim towarzystwie. Sama też wolałabym unikać miejsc publicznych 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze byś w przyszłości to Ty czuła się komfortowo

      Usuń
  2. Joanna Skrzypek12 lipca 2018 02:32

    Nie karmiłam publicznie, ale uważam, że jest to prawo każdej kobiety móc nakarmić swoje dziecko w każdej sytuacji i miejscu, zwłaszcza, że jest tyle pięknych chust, pieluszek, opasek, dzięki którym ludzie nawet nie muszą tego zauważyć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ten temat jeszcze przede mną, więc ciężko się wypowiedzieć. Nie mam natomiast nic przeciwko karmieniu w miejscach publicznych. Klaudia J

    OdpowiedzUsuń
  4. Ze względu na ciekawskie dzieci sama wolałam, by miały takie "klapki" na oczach w postaci zarzuconej pieluchy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja niestety bardzo krótko karmiłam czego bardzo żałuję, ale przy drugim dziecku będę walczyła o karmienie maluszka. Nie przeszkadza mi karmienie mam w miejscach publicznych, jestem dumna z mam, które mają odwagę to robić i się tego nie wstydzą. Pozdrawiam. I zapraszam w wolnej chwili do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Popieram, każda kobieta powinna mieć wybór, akcja to bardzo dobry pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie jestem mamą, nie karmię, a więc nie wezmę głosu w dyskusji, niemniej jednak ciekawie to wszystko napisałaś i wniosłaś wiele refleksji.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzieci nie mam więc pod tym względem się nie wypowiem ale osobiście mi nie przeszkadza widok karmiących mam

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie jestem mamą więc się nie wypowiem.

    OdpowiedzUsuń
  10. też starałam sie nie karmic publicznie choć u mnie to szłą butla a z tym problemu nie ma :P a nie przeszkadza mi by ktos przy mnie karmił skoro jest potrzeba przecież dziecko nie można głodzić :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja karmiłam publicznie, jednak zawsze szukam jak najbardziej ustronnego miejsca. Zawsze śmieje się jak przeciwnicy publicznego karmienia mówią o wywalaniu cycka na środku restauracji. Uważam, że każdej mamie zależy również na prywatności i ja jak karmiłam w parku, czy galerii nie dość, że starałam się zrobić to w ustronnym miejscu to jeszcze zasłaniałam się pieluszką tetrową. I szczerze nigdy nie spotkałam matki która ,,wywaliła " cyca przy stole w restauracji.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie jestem mamą, ale wydaje mi się, że nie czułabym się komfortowo wystawiając cyca w miejscu publicznym (zwłaszcza, że podobnie jak Ty nie mam małego rozmiaru i raczej rzucałby się on w oczy).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komfort mamy i dziecka jest najważniejszy

      Usuń
  13. Nie jestem jeszcze mamą, nie wiem czy chciałabym karmić piersią publicznie, sama czuję się niekomfortowo jak ktoś tak robi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze byś to Ty czuła się kiedyś komfortowo

      Usuń
  14. Niestety nie byłam w stanie karmić swojego synka przez chorobę, ale zgadzam się :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja obecnie nie krepujebsie wiem ze dziecko jest glodnw a ja nie bede uwięziona przez to z drugim w domu 4 lata temu chowalam.sie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziecko jest na pierwszym planie :)

      Usuń
  16. Wybór należy do każdej kobiety.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja karmię wszędzie, również przy kawiarnianym stoliku, nie oznacza to jednak wcale, że "wywalam cyca", zaopatrzyłam się w kilka bluzek do karmienia, które umożliwiają zrobienie tego naprawdę dyskretnie.

    OdpowiedzUsuń
  18. jak dla mnie to już idzie nieco za daleko, odchowałam 2 córki, obie karmiłam, ale nie uważam, by trzeba było się z tym obnosić w miejscach publicznych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę, wszystko jest dla ludzi, tylko z głową ;)

      Usuń
  19. Każda mama (i niemowlak oczywiście też) wybiera opcję sama. Otoczenie nie powinno według mnie mieć prawa głosu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ani w jedną, ani w drugą stronę

      Usuń
  20. Pierwszwgo synka karmilam niestety krótko jednak w miejscach pu licznych starałam się twgo nie robić.Nie mam nic przeciwko.Ale byłam kiedyś świadkiem takiwj sytuacji gdzie w parku pewna pani karmila dziecko.Najpierw jedną piersią a potem drugą.I nie byloby w tym nic dziwnego, gdyby nie to że ta poerwsza pierś nie byla schowana tylko "wywalona" na wierzchu.Po parku chodzili ludzie w różnym wieku:dzieci, młodzież i osoby starsze.Ta pani nie widziala w tym problemu, ja mimo wszystko czulam się co najmniej dziwnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że w każdej sytuacji powinno się zachować choć trochę prywatności

      Usuń
  21. Ja należę do tych, które cenią sobie prywatność i niekoniecznie lubię eksponować piersi!

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja jednak na takie coś nie przystanę. Jak będę mieć dziecko w przyszłości to wolałabym nie karmić piersią publicznie.

    OdpowiedzUsuń