Pies w dom, bóg w dom?

Gdy wyobrażam sobie swoje idealne życie, oczyma galopującej wyobraźni widzę gromadkę dzieci bawiących się w ogrodzie, przed nie za dużym, a funkcjonalnym domkiem z wielkimi oknami, które w pocie czoła myję. Na zewnątrz świeci słońce, a ja siedzę na tarasie, z kawą w ręku, z lekko zamkniętymi oczami, nasłuchuję odgłosów bawiących się dzieci. Gdzieś pomiędzy wesołymi okrzykami, które po czasie przekształcą się w odgłosy wojenne, pojawia się żwawe szczekanie naszego czworonoga.

Wizja jak z obrazka. Bardziej sielsko już chyba nie mogłoby być. Dlaczego, więc to marzenie nie może być rzeczywistością?




NIE LUBISZ ZWIERZACZKÓW?

Ależ oczywiście, że lubię. Każda włochata, puchata kulka wywołuje u mnie iście matczyne uczucia. Łezka mi się kręci na widok małych, bystrych, wpatrzonych we mnie jak w stosu kości obrazek, czarnych oczek. Niestety, nauczona doświadczeniem nie ulegam wszystkich istotom, które mnie zauroczą. To nie wychodzi na dobre ani mi, ani im. Zdanie się na uczucia w tym przypadku jest zgubne i niewłaściwe. To jak zakupy pod wpływem nagłego impulsu, które potem wywołują wyrzuty sumienia. Zakupy na szczęście można zwrócić, zwierzaka nie.


DOPISZ DO LISTY

Posiadanie psa, czy kota to spory obowiązek. Nie oszukujmy się. Życie z czworonogiem pewnie jest świetne i urocze, gdy rano budzi Cię słodka mordka, ale bądźmy szczerzy, często trzeba wdepnąć w niezłe gówno. I dosłownie i w przenośni. Zwierzak w domu to pewnie masa radości, ale też ogrom dodatkowych obowiązków. To tak naprawdę kolejny członek rodziny, którego trzeba karmić, wychodzić na spacery i sprzątać po nim każdy kąt domu, czy ogródka. No wypisz wymaluj, kolejny dzieciak w domu ;)


WYJECHALI NA WAKACJE …

Dla mnie największym problemem byłyby jednak wyjazdy. Lubimy wyskakiwać za granicę, często w ostatniej chwili. Nie wyobrażam sobie zabierać ze sobą psa, a o dobrą opiekę bywa ciężko. Trzeba mieć albo, pomocną rodzinę, która ma jak się zająć naszym pupilem, albo sprawdzony hotel. Oczywiście pobyt w taki miejscu wiąże się z dodatkowymi, często niemałymi wydatkami.


NAUKA ODPOWIEDZIALNOŚCI

Oczywiście zgadzam się z tym stwierdzeniem. Jednak naukę odpowiedzialności zaczęłabym nawet przed samą decyzją o posiadaniu zwierzaka. Miałam już podobną sytuacje. Kiedyś psa zachciała mieć moja młodsza siostra, która mieszka ze mną. Obiecywała, teatralnie przyciskając dłoń do klatki piersiowej, że będzie się swym pupilem troskliwie opiekować. Będzie wyprowadzać, karmić, kapać i i wykonywać wszystkie inne, czasem nieprzyjemne czynności związane z posiadaniem psa. Jestem człowiekiem otwartym na rzeczowe argumenty, ale lubię zobaczyć potwierdzenie w czynach. Wpadłam więc na pewien pomysł. Kupiłam smycz i kazałam jej przez miesiąc wstawać pół godziny wcześniej. Przez ten czas miała wychodzić ze wspomnianą smyczą. Eksperyment miała pokazać, czy jej lotne obietnice będą miały pokrycie w prawdziwym życiu. Jak się pewnie domyślacie, psa nie mieliśmy, a zapał siostry skończył się już w drugim dniu.


CHCE HAU HAU 

Nie chciałabym nigdy ulec i sprawić sobie psa dla, tak zwanego świętego spokoju. Nie popieram traktowania zwierząt jak kolejnych zabawek, którymi z czasem dziecko się znudzi, bo to żywe stworzenia, które mają swoje uczucie. Dlatego od razu zaznaczam, ze jak ktoś chce podarować Helenie żywą maskotkę, niech lepiej zrezygnuje z tego pomysłu :) To jak z kolejnym dzieckiem. Przecież nie podejmę takiej decyzji, tylko dlatego, że pierwsze dziecko chce mieć towarzysza do zabaw. W naszym domu takie decyzje podejmują dorośli, bo obowiązek potem i tak spada na nich. W każdym razie Helena będzie musiała żyć bez psa. Na szczęście nie musi się do tego za bardzo przyzwyczajać, czy uczyć, bo innego życia nie zna i nie ma porównania. Może kiedyś moje podejście się zmieni, bo ja z natury dość zmienna jestem, ale wiem, że decyzja o posiadaniu zwierzaka będzie poparta wieloma gorącymi dyskusjami i niejedną kłótnią.


A jak jest u Was? Macie w domu zwierzaki? Jak podchodzicie do tematu?

Miłego wieczoru!
J.

9 komentarzy:

  1. Mamy dwie kochane suczki Azę i Lily. Staruszki 14letnie ale kochane. Są członkiniami rodziny i nie było nie jest i nie będzie inaczej.
    Boli mnie każdy pies wyrzucony, przypięty na łańcuchu czy bez jedzenia i wody.
    Tak samo jak psie hotele, psie salony piękności przerażają mnie. Pies to nie zabawka.

    OdpowiedzUsuń
  2. też tak uważam że pies czy kot to duży obowiązek, chociaż bardzo chciałabym mieć. Jednak wiem, ze nie sprostam zadaniu, nie dam rady wychodzić z nim rano, bo jestem śpiochem i narazie nie chce poprostu mi się tego zmieniać. Najbardziej to jednak obawiam się wyjazdów czy na weekend czy na wakacje. Nie małabym za bardzo co z psem wtedy zrobić. Mam nadzieję, że kiedyś sytuacja się zmieni (gdy skończę remont domu) i będę mogła wziąć psa ze schroniska, bo takiemu chciałabym dać DOM :) KN

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham zwierzaki ale raczej w najbliższym czasie nie będę ich mieć, za dużo wyjeżdżam i za długo nie ma mnie w domu, za to wygłaskam i się wypszytulam do pupilów znajonych ;D.

    OdpowiedzUsuń
  4. Chciałabym mieć. Ale siedziałby sam większość dnia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie jestem w stanie pojąć jak ludzie mogą brać do domu psa, w tym wypadku zwierzę i nie brać za niego odpowiedzialności podczas wakacji wyrzucając go czasem na drogę lub wywożąc gdzieś do lasu. <oje psy są dosłownie jak członkowie rodziny.

    OdpowiedzUsuń
  6. chodziłam z tą smyczą przez tydzień, a nie dwa dni :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Od dziecka mam psa w domu. Teraz jest z nami Timmi, wcześniej był Dino. Mimo że Dino odszedł w listopadzie, my cały czas go opłakujemy. Miłość to miłość, zupełnie jej nie kategoryzuję. Kocham moje pieski całym sercem, są tak samo ważne, jak ja. Timmi jest z nami od kwietnia, jest z nami szczęśliwy, a my z nim. Nie znoszę ludzi, co biorą zwierzątko, tylko by było maskotką, by dzieci przestały gadać itp. Jestem murem za zwierzętami, nie ma dla mnie czegoś takiego, że człowiek ważniejszy, jest dla mnie równość. No każdy ma swoją opinię. :) Bardzo fajny post, szery i pełen mądrości. Pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się ze wszystkimi argumentami. Posiadanie zwierzaka (i to nie tylko czworonoga) to ogromna odpowiedzialność. Od trzech lat adoptuję porzucone lub trzymane w złych warunkach gryzonie. Fakt nie ma mowy o wyjeździe na dłużej niż 3-4 dni (i tak kogoś muszę uprosić, aby przyszedł chociaż raz i dorzucił siana). Mimo wszystko kocham te małe futerka i zrobiłabym dla nich wszystko. I tak to wielka odpowiedzialność ... 'Stajesz się na zawsze odpowiedzialny za to co oswoiłeś' - 'Mały książę'

    OdpowiedzUsuń