Bariery są po to by je pokonywać

Prowadzenie bloga sprawia mi wiele radości. Jest nie tylko sposobem na poradzenie sobie z własnymi emocjami, wątpliwościami, czy sprawami, które mnie zwyczajnie gniotą. Ostatnio pisanie przynosi mi jeszcze większą satysfakcje, bo dzięki rozmaitym kampaniom społecznym, w których coraz częściej biorę udział, mogę zabrać głos w bardzo ważnych kwestiach.

Ten wpis powstał w. ramach kampanii społecznej #niepełnoSPRAWNI stworzonej przez Karolinę z Wysmakowana i Moniki z Z pamiętnika wózkersa

Osoby dotknięte niepełnosprawnością codziennie borykają się z rozmaitymi problemami. Otaczająca przestrzenie nie często jest odpowiedni o dostosowana do ich potrzeb. Weźmy chociaż poruszanie się osoby jeżdżącej wózkiem po mieście. Dla wielu z nich jest to nadal uciążliwe lub nawet niemożliwe. Jako mama małego dziecka, często wyruszam w miasto wraz z dziecięcym wózkiem. Oczywiście żadne to porównanie, ale zza kierownicy spacerówki można wiele dostrzec :)



Bicie to bicie

Kiedy piszę o sprawach dotyczących dzieci, zawsze sięgam pamięcią do własnego dzieciństwa. Dużo łatwiej mieć jakiś konkretny stosunek do spraw, których się było świadkiem lub które się doświadczyło na własnej skórze. Tak też jest w temacie kar cielesnych, który co jakiś czas jest nagłaśniany przez rozmaite media, rozpalając podzielone społeczeństwo do czerwoności, przypominającej tą po pasku na dupie :). Jedni są za, drudzy zdecydowanie przeciw, a jeszcze inni twierdzą, że klaps to nic złego.


Lepiej zapobiegać niż sprzątać czyli patent za grosze

Jak większość ludzi lubię przebywać w uporządkowanej przestrzeni. Wraz z pojawieniem się dziecka relacja z czystym mieszkaniem staje się nieco trudniejsza. Ciągłe pranie, prasowanie i układanie wszelkiej maści ciuszków, pieluszek i kocyków na stałe gości w codzienności rodzica. Przy rozszerzaniu diety malucha na podłodze, ścianach, a czasami i na suficie pojawiają się mozaiki oraz freski, których nie powstydziłby się sam Michał Anioł. Pojawiające się znikąd zabawki, klocki, które do perfekcji opanowały rozmnażanie wegetatywne do oraz kredki, znakomicie rozprzestrzeniające się po najodleglejszych kątach mieszkania, nie ułatwiają utrzymania w ryzach porządku. Jak w tym chaosie odnaleźć na powrót swoje czyste mieszkanie. Odpowiedź jest prosta. Lepiej zapobiegać niż sprzątać :) 

Nauczycielu! Nie zazdroszczę Ci

Strajk nauczycieli przybiera na sile. Pojawiają się coraz mocniejsze i gorętsze emocje, które często biorą górę. Wśród tylu sprzecznych głosów, ciężko jest usłyszeć jeden - właściwy. Każdy ma prawo do własnych poglądów i zdania na dany temat, jednak dużo łatwiej jest osądzać, gdy problem nas nie dotyczy. Inaczej się podchodzi do problemu, gdy jest nasz własny.



Czy wspomnienie porodu wyblakło? cz. 2

Tak jak obiecałam w poprzednim wpisie, przyszła kolej na ciąg dalszy mojej opowieści z porodówki. Jeśli jeszcze nie czytaliście części pierwsze, zapraszam tutaj


Strajk nauczycieli - mój głos

Wiele się słyszy sprzecznych informacji przy okazji tegorocznego strajku nauczycieli. Polacy, jak zwykle w spornych kwestiach, podzielili się na dwa obozy. Pierwszy z nich staje murem za nauczycielami i popiera wszystkie ich postulaty, okazując tym samym szacunek dla ich pracy i wdzięczność za nią. Drugi z kolei twierdzi, że szkolnej załodze poprzewracało się w szacownych czterech literach i zamiast strajkować powinni zacząć wziąć się da pracy. A gdzie w tym wszystkim jest wspomniany pedagog? Czasami w czarnej - za przeproszeniem - dupie.


Czy wspomnienie porodu wyblakło? cz. 1

Swego czasu uwielbiałam oglądać serial "Gotowe na wszystko". Prześmieszne perypetie bohaterek bawiły mnie niesamowicie. W pamięci utkwił mi szczególnie jeden tekst. jedna z głównych postaci - Gabrielle Solis miała za zadanie uczyć swoją  może dziewięcioletnią córkę w domu. Nie była zachwycona tym pomysłem i w ostrej dyskusji z mężem zapowiedziała, że ta jeszcze nie spłaciła długu za długi i bolesny poród.

Wtedy, jako młoda i wolna dziewczyna, dla której wizja macierzyństwa była bardzo daleka, nie zastanawiałam się zanadto nad tymi słowami. Dlatego zajmę się nimi teraz. Czas nie jest przypadkowy, bo niedawno Helenka miała urodziny,  a co za tym idzie od porodu minęły dwa lata :) 
Jesteście ciekawi, czy po takim czasie wspomnienie porodu blaknie?


Czytanie na zawołanie #marzec

Jak pewnie zauważyliście, w lutym zabrakło wpisu z cyklu "czytanie na zawołanie". Za to w marca udało mi się znaleźć odrobinę czasu na jedno z ulubionych zajęć. Dziś przedstawię Wam trzy propozycje.Dwie z nich to kontynuacja sagi szwedzkiej królowej kryminałów. Jesteście ciekawi? W taki zapraszam. 




Czy to rzeczywiście kwestia organizacji?

Odkąd wróciłam do pracy na pełen etat, cierpię na chroniczny i nieustanny brak czasu. Staram się jak mogę, by jakoś połączyć obowiązki domowe ze służbowymi. Czasami staje na rzęsach, a i to wydaje się za małym poświęceniem. Dlatego nóż w kieszeni mi się otwiera, kiedy słyszę, że wszystko zależy od dobrej organizacji.

Ostatnio pod jednym ze wpisów dostałam komentarz typu "Ty tak na serio z tym brakiem czasu? Mam trójkę dzieci, a znajduje czas dla siebie - to kwestia organizacji".

Własnie to zdanie zmotywowało mnie do napisania tego postu.