A za tamtych czasów...

Cześć!

Weekend majowy już za pasem. Większość z nas ruszy w drogę, by odpocząć te kilka dni gdzieś w lesie, nad jeziorem, morzem, czy tez w górach. Zapakujemy auta po dach i pojedziemy w siną dal. W czasach, roboczo nazywanych "przed dzieckiem", decyzje o wyjeździe gdziekolwiek, były podejmowane w ułamku sekundy. Teraz, żeby gdzieś pojechać, plan podroży musi zostać przedstawiony i zaakceptowany na dużo wcześniej. Kto mi powie, że dziecko nic nie zmienia? Oto kilka, podstawowych różnic, jeśli chodzi o podróżowanie po Polsce z dzieckiem i bez.

Trudne powroty

Cześć!

Kilkanaście dni temu, Helena stała się pełnoprawnym roczniakiem, a co za tym idzie, dobiegł końca mój macierzyński, nie wiem z jakiej racji nazwany urlopem. Musicie wiedzieć, że gdy byłam w ciąży, dość szybko wylądowałam na zwolnieniu lekarskim z przyczyn zdrowotnych. Nagromadziłam więc sporo wolnych dni, które teraz muszę wykorzystać, przez co mój wielki powrót przesunął się w czasie. Nie zmienia do faktu, że zbliża się nieubłaganie, co z jednej strony mnie cieszy, a z drugiej, przepełnia niepokojem. Ogólnie jestem nastawiona bardzo pozytywnie do tej kwestii. Nie wiem czy w tym momencie, nie narażę się innym mamuśkom, przyznając się do czynu wręcz haniebnego. Ja wręcz tęsknię za towarzystwem ludzi, którzy słuchają czegoś innego niż "Klub Mamy Gąski" :).


Bonjour Paris

Cześć!

Dziś chciałabym Was zabrać w podróż do stolicy Francji, gdzie pokażę mój sposób na tanie i ciekawe podróżowanie.

Jak wiecie, u nas ostatnio cały czas coś się dzieje. O jakimkolwiek wypoczynku możemy sobie na razie pomarzyć. Aby nieco sobie przybliżyć wakacyjny klimat, dziś zajmiemy się podróżowaniem. Jest to specjalne życzenie mojej serdecznej koleżanki, która stwierdziła, że muszę o tym napisać (Aguś, wielki buziak dla Ciebie). Jak mus to mus :) Nie jesteśmy jakimiś wybitnymi globtrotterami. Radek, z racji studiów w kierunku turystyki, miał okazje podróżować i zobaczyć co nieco. Ja zdecydowanie jestem daleko, ale to daleko w tyle. Jednak kiedy już gdzieś wyjeżdżamy, staramy się, aby nie zrujnowało to całego, domowego budżetu. Zgodnie z zasadą , częściej, a mniej.


Jak Radek wpadł w sidła nałogu

Cześć !

Dziś będzie o temacie dość trudnym. Cała historia miała swój początek, jakiś rok temu. Zaczęło się dość niewinnie. Spróbowaliśmy najpierw oboje. Mi znudziło się szybko, lecz Radka entuzjazm nie słabł. Początkowo robił to raz dziennie, lecz z czasem częstotliwość wzrosła. Teraz przed jakąś większą gościną potrafi dochodzić do tych incydentów nawet kilka razy w ciągu dnia. Podejrzeń nabrałam dopiero, gdy zaczął znikać wieczorami. Zamykał się w czeluściach kuchni i wracał ubrudzony jakimś białym proszkiem. Próbowałam z nim rozmawiać, jednak ona ma swoje argumenty. Mówi, że lepiej się dzięki temu czuje, ma więcej energii, a i waga samowolnie spada. Wtedy do mnie dotarło, że Radek wpadł w sidła nałogu. Muszę to głośno powiedzieć... Radek jest uzależniony od pieczenia domowego chleba.



Coś dla łakomczuchów

Cześć!

Po Świętach, kiedy to na stołach królują rożnego rodzaju słodkości, mam wrażenie, że mój organizm przechodzi jakiś zespół odstawienia. Nie lubię się męczyć, więc odstawiam słodycze stopniowo :) Czasami, aż mnie skręca, żeby przekąsić coś dobrego, a co najważniejsze - słodkiego. Moja silna wola jest z reguły, bardzo słabiutką istotą, dlatego często ulegam pokusom. Czy jest jakiś rozsądny sposób, aby zaspokoić apetyt, nie narażając się na konieczność wymiany garderoby na rozmiar większy? Muszę Wam powiedzieć, że jest, do tego bardzo prosty, szybki i smaczny. Dzisiaj się zajmiemy przygotowaniem domowej nutelli, co ciekawe, bez grama złego cukru. Przepis jest banalnie prosty, nie wymaga wielu składników, dlatego też wstęp jest tak długi, żeby jakoś to na blogu wyglądało :)