ROYAL MUM I OGIEŃ KRYTYKI

Lubię czasami do porannej kawy zaglądnąć na mniej lub bardziej znane strony, by dowiedzieć się co słychać w wielkim świecie. Niekiedy wśród informacji ze świata, przekradną się też plotki i ploteczki. Właśnie w ten niegroźny sposób natknęłam się na tak zwanego "niusa" na temat najnowszego nabytku brytyjskiej rodziny królewskiej w postaci księżnej Meghan.

NETFLIX - CZY TO SIĘ OPŁACA?

Nie jest tajemnicą, że od jakiegoś czasu jestem zdecydowaną fanką Netflixa. Mało jest ludzi, którzy jeszcze o tym nie słyszeli, ale dla niewtajemniczonych opowiem pokrótce z czym to się je. Netflix to jeden z największych na świecie serwisów VOD, proponujący dostęp do ogromu filmów, seriali i programów za zryczałtowaną opłatą. 

CZY PRZYZNAJESZ SIĘ DO WINY? 

Już ze trzy razy kasowałam wstęp i zaczynałam od nowa. Wszystko przez to, że nie wiem jak ubrać w słowa mój dzisiejszy wpis, by - po pierwsze, nie pozwolić na ponowne uruchomienie mojej irytacji, a po drugie - zbytnio nie popłynąć :) Może zacznę od początku, czyli od sytuacji, która miała miejsce wczoraj, a stała się iskrą zapalną do pełnej emocji dyskusji. Wszystko zaczęło się jak zwykle niewinnie. Z racji miejsca w jakim pracuję na co dzień, rozmowa zeszła na pastę do zębów, która miała być dodawana do paczek dla dzieci. Zapytałam, czy ten rodzaj również ma fluor, co w przypadku pasty dla dzieci nawet w wieku 0-2 jest częste. W odpowiedzi usłyszałam, żebym nie przesadzała i się nie czepiała. To jedno pytanie wystarczyło by uruchomienia całej lawiny żali i pretensji skierowanych do współczesnych matek, które w tamtym momencie reprezentowane były przez moją skromną osobę. Ostateczny wniosek mojej rozmówczyni brzmiał mniej więcej tak : "ja bym nie chciała, żeby moje dziecko było wychowywane przez takie matki jak są teraz". 

Tego już było za wiele na moje nerwy, które nota bene nie tak łatwo spuścić z wodzy. Dlatego dziś wspólnie rozprawimy się z niektórymi niesprawiedliwymi ocenami. 

Na ławie oskarżonych zasiądzie ona - Matka XXI wieku. W roli obrońcy wystąpię ja, a oskarżycielem będą matki sprzed 20 i więcej lat. Zaczynamy przedstawienie. Proszę wstać!  

SĄD IDZIE !


E JAK EMPATIA 

W zeszłym tygodniu całą Polskę obiegła wiadomość o zaginięciu, a później o brutalnym morderstwie 10 letniej mieszkanki powiatu świdnickiego. Nie mam słów, by opisać jak bardzo współczuje rodzinie dziewczynki. Nie wyobrażam nawet sobie przez co przechodzą, dlatego na ten temat się nie wypowiem. Mogę tylko przesłać ciepłe myśli i trzymać kciuki by sprawca tak bestialskiego i bezsensownego czynu spotkała ręka sprawiedliwości, która powinna zacisnąć się na jego szyi. 

ABECADŁO, CZYLI CO MI DAŁO MACIERZYŃSTWO? cz.4

Dziś mam dla Was ostatnią część z serii "Abecadło, czyli co mi dało macierzyństwo?". To było ciekawe doświadczenie. Z Waszych komentarzy wynika, że i Wam przypadło do gustu. Pojawiały się stwierdzenia, że to swoista reklama macierzyństwa. Wiecie co? Nie mogę się z tym nie zgodzić. Jeszcze będąc w ciąży, byłam straszona rozmaitymi historiami, mrożącymi krew w żyłach. O niewyobrażalnym bólu, nieprzespanych nocach, problemach z karmieniem, kolkach i wiecznym zmęczeniu. Postanowiłam już wtedy, że ja nikogo w ten sposób nie będę straszyć. Wolę skupić się na pozytywnych stronach, w końcu dziecko to nie chwilowa zachcianka, a zobowiązanie na całe życie, więc po co od początku skupiać się na niedogodnościach? Na to zawsze będzie czas ;)

Jeśli nie widzieliście poprzednich wpisów, zapraszam serdecznie do lektury (cz.1cz.2cz.3).

źródło : www.freepic.com


CZY ZNALAZŁAM MAGIĘ? CZYLI RECENZJA KSIĄŻKI "MAGIA UKRYTA W KAMIENIU"

Zauważyłam, że kwiecień i maj jakoś słabo wygląda pod względem przeczytanych książek. Z jednej strony coraz lepsza pogoda wymusza wręcz przebywanie na świeżym powietrzu, co z kolei w spokojnym czytaniu nie pomaga, gdyż, moje dziecię absorbuje wszelką uwagę. Na szczęście ostatnie weekend okazała się pod tym względem zbawienny. 


SAMA SOBIE WINNA? 

Ostatnio w sieci natknęłam się na artykuł na blogu Nieperfekcyjna Mama . We wpisie inspirowanym rozmową z jedną z czytelniczek, autorka pokazuje jak wygląda świat kobiety, która ma niemalże pewność, że mąż już jej nie kocha. Nie interesuje się nią, nie docenia, w ogóle nie dostrzega jej obecności. Stworzył sobie swój świat, namiastkę życia obok niej, ale bez jej udziału. Oryginalną treść znajdziesz tutaj.

Oprócz samej historii i emocji jakie ze sobą przynosi, najbardziej poruszyły mnie komentarze pod tym postem. Choć zdecydowana większość naszpikowana była zrozumieniem i współczuciem, to zdarzały się tez takie, które sugerowały, że kobieta jest sobie sama winna.

źródło : https://www.freepik.pl

ABECADŁO, CZYLI CO MI DAŁO MACIERZYŃSTWO? cz.3

Dzisiaj kolejna odsłona wpisu, który ma odpowiedzieć na pytanie "co mi dało macierzyństwo?". Jeśli nie czytaliście poprzednich części, możecie nadrobić zaległości. Tu macie link to części pierwszej (klik) oraz do drugiej (klik). Do "Z'" jeszcze zostało kilka liter, więc bez przedłużania. Oto, co mi dało macierzyństwo.


TO NIE KOMPLEMENT. CZYLI CO TO JEST "CATCALLING" 

Myślałam, że o sprawach oczywistych się nie mówi. Przecież nie ma sensu powtarzać tego, co wszyscy doskonale wiedzą. Przynajmniej tak powinno być. Okazuje się jednak, że to tylko teoria. W praktyce bywa bardzo różnie. Nie wszyscy wiedzą, że każdemu człowiekowi należy się szacunek, bez względu na wiek, płeć czy pochodzenie. Takie rzeczy wynosi się z domu i gdyby niektórzy przykładali więcej uwagi wychowywaniu dzieci a nie hodowaniu, może dzisiaj nie byłoby w ogóle tego tematu.

Wiem, że się powtarzam, bo często Wam tu marudzę, że my kobiety mamy gorzej. Jednak póki nic się nie zmieni, będę to powtarzać w kółko. Dlaczego? Pewnie wiecie, że mam dwuletnią córkę. Odkąd zostałam mamą patrzę na świat przez pryzmat jej przyszłości. I szczerze mówiąc wcale nie podoba mi się to co widzę. A widzę świat pełen dyskryminacji, gdzie kobieta jest traktowana niekiedy w sposób jak dla mnie okrutny.

żródło : noizz.pl

TO JUŻ NIE TYLKO RYSA - TO PRZEPAŚĆ 

Zastanawiałam się kilka dni czy opublikować ten wpis. Czy warto zabierać głos w sprawie, która wydaje się być jednoznaczna. Postanowiłam jednak dać upust swoim odczuciom, bo z emocjami jakie wywołał u mnie film "Tylko nie mów nikomu " zwyczajnie, po ludzku nie daję sobie rady. Po obejrzeniu tego dwugodzinnego dokumentu, jestem pełna złości, smutku, oburzenia, niedowierzania. Sekielski pokazał coś, czego nie powinien doświadczyć nikt, a szczególnie niewinne dziecko. Otworzył we mnie też pewną przestrzeń, wysypał z pudełka podświadomości masę pytań, na które teraz chciałabym znaleźć odpowiedź.


Samodzielna czy samotna?

Ostatnio, przeglądając "internety", rzuciło mi się w oczy jedno zdanie. Dziewczyna samotnie wychowująca dziecko określiła się mianem "samodzielnie wychowującej". Zaczęłam mielić w głowie to stwierdzenie, rozkładając je na poszczególne litery i powoli je przeżuwając, pozwalałam na spokojne trawienie. O jakże smakowity to był kąsek. Samo stwierdzenie zrodziło we mnie tak wiele pytań, wniosków i przemyśleń, że postanowiłam o tym dzisiaj napisać.


Abecadło, czyli co mi dało macierzyństwo? cz.2

Cześć!

Zgodnie z obietnicą, dziś kolejna odsłona naszego "ABECADŁA". Nieco odświeżona. Jesteście ciekawi, co jeszcze dało mi macierzyństwo? Zapraszam do lektury. Jeśli nie widzieliście jeszcze części pierwszej, zapraszam tutaj:)


Muzyczna randka w Łodzi ...

Ostatnio po raz drugi udało mi się spełnić jedno z marzeń. Gdy kończyłam trzydzieści lat, w ramach prezentu urodzinowego mogłam zażyczyć sobie co chciałam. Pomyślicie, że to pewnie mało pomysłowe i oryginalne, ale mi akurat takie rozwiązanie bardzo po drodze :) Nie cierpię nietrafionych prezentów i wolę, że ktoś nawet wprost zapyta czego bym sobie życzyła, niż rozczarowanie ze zbytecznego podarku. Na okrągłe urodziny to musiało coś specjalnego.

To, ze kocham muzykę nie jest żadną tajemnicą. Od dziecka uwielbiam słuchać dźwięków, które do głębi poruszają moją duszę. Dlatego jako specjalny prezent urodzinowy wymyśliłam sobie bilety na musical "Les Mirables". 


Abecadło, czyli co mi dało macierzyństwo ? cz.1

Dwa lata temu obchodziłam swój pierwszy Dzień Matki w nowej roli. Wtedy jeszcze zielona, nieco wystraszona, jak to bywa z młodymi mamami w pierwszych tygodniach życia ich pociech. Dziś, gdy patrzę trochę z boku na ten czas, widzę jak wiele zmian zaszło przede wszystkim we mnie.  Kobieta, którą widzę teraz w odbiciu ekranu komputera jest zupełnie inną osobą niż świeżo upieczona mama sprzed roku. A to wszystko dzięki kilku rzeczom, jakie dało mi macierzyństwo. Wpis okazał się bardzo obszerny, dlatego przedstawię go w kilku częściach. Dziś zapraszam Was na cześć pierwszą.

źródło : https://www.freepik.com/

Bariery są po to by je pokonywać

Prowadzenie bloga sprawia mi wiele radości. Jest nie tylko sposobem na poradzenie sobie z własnymi emocjami, wątpliwościami, czy sprawami, które mnie zwyczajnie gniotą. Ostatnio pisanie przynosi mi jeszcze większą satysfakcje, bo dzięki rozmaitym kampaniom społecznym, w których coraz częściej biorę udział, mogę zabrać głos w bardzo ważnych kwestiach.

Ten wpis powstał w. ramach kampanii społecznej #niepełnoSPRAWNI stworzonej przez Karolinę z Wysmakowana i Moniki z Z pamiętnika wózkersa

Osoby dotknięte niepełnosprawnością codziennie borykają się z rozmaitymi problemami. Otaczająca przestrzenie nie często jest odpowiedni o dostosowana do ich potrzeb. Weźmy chociaż poruszanie się osoby jeżdżącej wózkiem po mieście. Dla wielu z nich jest to nadal uciążliwe lub nawet niemożliwe. Jako mama małego dziecka, często wyruszam w miasto wraz z dziecięcym wózkiem. Oczywiście żadne to porównanie, ale zza kierownicy spacerówki można wiele dostrzec :)



Bicie to bicie

Kiedy piszę o sprawach dotyczących dzieci, zawsze sięgam pamięcią do własnego dzieciństwa. Dużo łatwiej mieć jakiś konkretny stosunek do spraw, których się było świadkiem lub które się doświadczyło na własnej skórze. Tak też jest w temacie kar cielesnych, który co jakiś czas jest nagłaśniany przez rozmaite media, rozpalając podzielone społeczeństwo do czerwoności, przypominającej tą po pasku na dupie :). Jedni są za, drudzy zdecydowanie przeciw, a jeszcze inni twierdzą, że klaps to nic złego.


Lepiej zapobiegać niż sprzątać czyli patent za grosze

Jak większość ludzi lubię przebywać w uporządkowanej przestrzeni. Wraz z pojawieniem się dziecka relacja z czystym mieszkaniem staje się nieco trudniejsza. Ciągłe pranie, prasowanie i układanie wszelkiej maści ciuszków, pieluszek i kocyków na stałe gości w codzienności rodzica. Przy rozszerzaniu diety malucha na podłodze, ścianach, a czasami i na suficie pojawiają się mozaiki oraz freski, których nie powstydziłby się sam Michał Anioł. Pojawiające się znikąd zabawki, klocki, które do perfekcji opanowały rozmnażanie wegetatywne do oraz kredki, znakomicie rozprzestrzeniające się po najodleglejszych kątach mieszkania, nie ułatwiają utrzymania w ryzach porządku. Jak w tym chaosie odnaleźć na powrót swoje czyste mieszkanie. Odpowiedź jest prosta. Lepiej zapobiegać niż sprzątać :) 

Nauczycielu! Nie zazdroszczę Ci

Strajk nauczycieli przybiera na sile. Pojawiają się coraz mocniejsze i gorętsze emocje, które często biorą górę. Wśród tylu sprzecznych głosów, ciężko jest usłyszeć jeden - właściwy. Każdy ma prawo do własnych poglądów i zdania na dany temat, jednak dużo łatwiej jest osądzać, gdy problem nas nie dotyczy. Inaczej się podchodzi do problemu, gdy jest nasz własny.



Czy wspomnienie porodu wyblakło? cz. 2

Tak jak obiecałam w poprzednim wpisie, przyszła kolej na ciąg dalszy mojej opowieści z porodówki. Jeśli jeszcze nie czytaliście części pierwsze, zapraszam tutaj


Strajk nauczycieli - mój głos

Wiele się słyszy sprzecznych informacji przy okazji tegorocznego strajku nauczycieli. Polacy, jak zwykle w spornych kwestiach, podzielili się na dwa obozy. Pierwszy z nich staje murem za nauczycielami i popiera wszystkie ich postulaty, okazując tym samym szacunek dla ich pracy i wdzięczność za nią. Drugi z kolei twierdzi, że szkolnej załodze poprzewracało się w szacownych czterech literach i zamiast strajkować powinni zacząć wziąć się da pracy. A gdzie w tym wszystkim jest wspomniany pedagog? Czasami w czarnej - za przeproszeniem - dupie.


Czy wspomnienie porodu wyblakło? cz. 1

Swego czasu uwielbiałam oglądać serial "Gotowe na wszystko". Prześmieszne perypetie bohaterek bawiły mnie niesamowicie. W pamięci utkwił mi szczególnie jeden tekst. jedna z głównych postaci - Gabrielle Solis miała za zadanie uczyć swoją  może dziewięcioletnią córkę w domu. Nie była zachwycona tym pomysłem i w ostrej dyskusji z mężem zapowiedziała, że ta jeszcze nie spłaciła długu za długi i bolesny poród.

Wtedy, jako młoda i wolna dziewczyna, dla której wizja macierzyństwa była bardzo daleka, nie zastanawiałam się zanadto nad tymi słowami. Dlatego zajmę się nimi teraz. Czas nie jest przypadkowy, bo niedawno Helenka miała urodziny,  a co za tym idzie od porodu minęły dwa lata :) 
Jesteście ciekawi, czy po takim czasie wspomnienie porodu blaknie?


Czytanie na zawołanie #marzec

Jak pewnie zauważyliście, w lutym zabrakło wpisu z cyklu "czytanie na zawołanie". Za to w marca udało mi się znaleźć odrobinę czasu na jedno z ulubionych zajęć. Dziś przedstawię Wam trzy propozycje.Dwie z nich to kontynuacja sagi szwedzkiej królowej kryminałów. Jesteście ciekawi? W taki zapraszam. 




Czy to rzeczywiście kwestia organizacji?

Odkąd wróciłam do pracy na pełen etat, cierpię na chroniczny i nieustanny brak czasu. Staram się jak mogę, by jakoś połączyć obowiązki domowe ze służbowymi. Czasami staje na rzęsach, a i to wydaje się za małym poświęceniem. Dlatego nóż w kieszeni mi się otwiera, kiedy słyszę, że wszystko zależy od dobrej organizacji.

Ostatnio pod jednym ze wpisów dostałam komentarz typu "Ty tak na serio z tym brakiem czasu? Mam trójkę dzieci, a znajduje czas dla siebie - to kwestia organizacji".

Własnie to zdanie zmotywowało mnie do napisania tego postu.

O odkrytym przez przypadek sposobie na czyszczenie noska

Helena to nasze pierwsze dziecko. Jako świeżo upieczeni rodzice byliśmy przestraszeni i trochę przewrażliwieni. Wszystko czego nauczyliśmy się o pielęgnacji noworodka podczas zajęć szkoły rodzenia traktowaliśmy bardzo dosadnie. Nie braliśmy w ogóle pod uwagę indywidualnych upodobań naszej córki, które pojawiały się już od początków jej życia. Okazało się na przykład, że wodę woli cieplejszą, a temperaturę w pokoju niższą.


Wiosenne porządki czyli zrób sobie przegląd

Żyjemy w dziwnych czasach. Z jednej strony jesteśmy bardzo odpowiedzialni. Dbamy o własny majątek, co roku ubezpieczamy mieszkania i domy, odnawiamy polisy na życie swoje i naszych bliskich, oddajemy samochód na obowiązkowy przegląd. Z drugiej strony zdarza nam się zapominać o tak podstawowych kwestiach jak własne zdrowie lub bagatelizować sygnały jakie wysyła nam organizm. A przecież lepiej zapobiegać niż leczyć. 

Dlatego dziś ochoczo i z zapałem przyłączam się do akcji, której głównym hasłem jest #jestembadamsie i #przebadajsienawiosne. 



Rozterki młodej mamy

Po pojawieniu się na świecie dziecka, szczególnie pierwszego, w głowie młodej mamy pojawia się masa myśli, pytań i wątpliwości. Nowa sytuacja jest dla niej wymagająca i bardzo stresująca. Tym bardziej, że odpowiedzi na nurtujące ją pytania są dostępne na wyciągnięcie ręki w stronę chociażby telefonu. Nie zawsze ta wiedza jest prawdziwa, słuszna i potrzebna. Z ogromu informacji, które do internetu może wrzucić dosłownie każdy, czasami ciężko wydobyć te wartościowe. To potrafi namieszać w głowie niejednej kobiecie, tym bardziej tej, która po ciąży i tak ma w niej sieczkę.


Kodeks Młodej Damy czyli kampania społeczna #ADAtoWYPADA

Nam kobietom wolno coraz więcej. Wolno nam się uczyć, głosować i wybrać sobie męża według własnych preferencji. A jednak gdzieś za nami, parę kroków z tyłu, na paluszkach, po cichutku chodzi za nami niczym cień stwierdzenie, że pewnych rzeczy "kobiecie nie wypada". Dlatego  w  tym tygodniu, wraz z innymi wspaniałymi kobietami, które przyłączyły się do akcji Popapranej #ADAtoWYPADA złamiemy kilka stereotypów - bo nosów nie zamierzamy łamać, chyba, że ktoś sobie wybitnie na to zasłuży :) 


Zajęcia z jogi - pierwsze wrażenia

Ostatnio bardzo zaniedbam swój kręgosłup. Skończyło się niestety stanem zapalnym, zastrzykami a w konsekwencji rehabilitacją. Nie ma co się oszukiwać, sama to sobie zafundowałam. Praca siedząca, brak odpowiedniej ilości ruchu, niewłaściwa pozycja przy komputerze, to wszystko nie wpłynęło dobrze na stan mojego kręgosłupa. Prędzej czy później organizm musiał się zbuntować. Uświadomiłam sobie, że przecież jeszcze mam czas na życie z rozmaitymi bólami. Jestem na to zwyczajnie za młoda :) Postanowiłam coś z tym zrobić. Dać sobie chwile wytchnienia i wsłuchać się w potrzeby własnego organizmu. Stąd wziął się pomysł jogi. 


Ciężarna też człowiek i swoje prawa ma

Uwielbiam sobotnie poranki. Powolne śniadanie, niespiesznie popijam kawę, rozkoszując się jej smakiem, w tle rozbrzmiewa program telewizji śniadaniowej.

Dziś jeden temat poruszył mnie szczególnie. Chodziło o ustępowanie miejsca w sklepowych kolejkach kobietom ciężarnym. Niby nic, co mogłoby wzbudzić jakieś większe emocje. A jednak...

Dla mnie najbardziej przykre jest to, że taki temat musi być w ogóle rozkładany na czynniki pierwsze na kanapie telewizyjnego studia.

Zauważam ostatnio jakiś dziwny trend. Mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach ciążę obdziera się całkowicie z wyjątkowości. Jakby sam fakt bycia w ciąży nie znaczył już, że to szczególny okres w życiu, niosący ze sobą szczególne dolegliwości. Tak skupiamy się na tym, że to przecież nie stan chorobowy, że zapominamy o jego wyjątkowości. Bo czy jest coś bardziej magicznego niż tworzące się nowe życie?


Polacy nie gęsi, swój język mają. Czy na pewno?

W zdaniu "Polacy nie gęsi, swój język mają" Mikołaj Rej nie miał co prawda na myśli śnieżnobiałego ptactwa lecz łacinę, przekaz jest jednak podobny :) Jako Polacy nie musimy "gęgać" w innych językach, bo nasz własny, ojczysty jest na tyle piękny i bogaty, że powinien zaspokajać nasze wszystkie językowe potrzeby. Według Reja posługiwanie się łaciną zbyteczne i nikomu nie potrzebne. 

Jak jest dzisiaj? Czy w naszych czasach nie za często "gęgamy" w innych językach, kalecząc nieco swój? 


5 rzeczy, które uratowały mi życie na początku macierzyństwa

Kiedyś pisałam Wam o pomysłach na prezent zarówno dla przyszłej Mamy, jak i maluszka. Dziś chciałabym Wam opowiedzieć co tak naprawdę nam się przydało, a co okazało się totalna klapą.

Nie taki żłobek straszny jak go malują

W zeszłym roku, kiedy mój powrót do pracy zbliżał się wielkimi krokami, podzieliłam się z Wami informacją, że Helenka zacznie chodzić do żłobka (klik). Wiele osób wyrażało się dość negatywnie o tego rodzaju instytucjach. Czy słusznie?

Pierwszy dzień w żłobku, foto https://www.justinlife.pl

Czy warto rodzić we dwoje czyli facet na porodówce

Rozmyślając o tym, jak ująć sens dzisiejszego wpisu w jakieś konkretne słowa, musiałam odpowiedzieć sobie na pytanie, gdzie są granice prywatności, intymności i kobiecości? Kto je właściwie ustala i skąd się bierze ich ruchomość. To, co jeszcze pięćdziesiąt lat temu , ba nawet dwadzieścia, było domeną jedynie płci pięknej, a męska część społeczeństwa nie ingerowała w te sfery życia kobiet, teraz jest dostępne również dla facetów. To, co budziło zaskoczenie, dziś jest praktycznie na porządku dziennym. O czym mowa? Czy już wiecie?


Czytanie na zawołanie #styczeń

Styczeń zaczął się obiecująco. Helena po dwutygodniowej nieobecności wróciła do żłobka, a co za tym idzie, przedstawiła się na prawidłowy tryb wieczornego zasypiania. Znów mam dwie-trzy godzinki dla siebie. Po ogarnięciu "życia" zostaje jeszcze chwila na czytanie.


Ja Wyrodna Matka

Dzisiejszy tytuł jest nieco wyolbrzymiony i ma traktować o pewnych sprawach z przymrożeniem oka. Kiedy zostajemy matkami jakoś naturalnie przychodzi nam odsunięcie własnych potrzeb na dalszy plan. Na pierwszym miejscu stawiamy to małe "coś", które przez 40 wcześniejszych tygodni żyło w nas i dzięki nam. W zasadzie nie ma się czemu dziwić. Tak już nas zaprogramowała matka natura. Jest to nasza biologiczna powinność. Ale klapki wszechogarniającej matczynej miłości w końcu opadają i nasze 'kobiece" ja dochodzi do głosy i żąda trochę uwagi. 

Jak dla mnie jest to całkiem naturalna kolej rzeczy. Przecież nie jesteśmy tylko matkami, ale także kobietami mającymi własne pasje, zainteresowania, zdanie. Mamy prawo głośno komunikować swoje potrzeby, bez zbędnego wpadanie w poczucie winy. Choć akurat z tym nie jest łatwo. Mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach macierzyństwo nie jest naszą "własnością". Jakkolwiek by to brzmiało. O tym w jaki sposób mamy wychowywać nasze dzieci pouczają nas nawet osoby nie posiadające żadnego doświadczenia. Granica prywatności zostaje gdzieś zatarta. Świat zewnętrzny rości sobie prawo do oceniania, komentowania i grożenie palcem, jeśli coś robimy w sposób odbiegający od utartych norm. 

Dlatego dziś pokażę Wam jaka ze mnie jest wyrodna matka. 


Prezent dla Babci i Dziadka

Dzień Babci i Dziadka już niedługo, dlatego warto się zastanowić co w tym szczególnym dniu podarować naszym najbliższym. Kiedyś normą były ręcznie przygotowywane laurki. Dziadkom na ich widok kręciła się w oku łezka, a dziecko pękało z dumy na widok wzruszenia. My etap laurek mamy jeszcze przed sobą, Helenka dopiero opanowała rysowanie koła :) Dlatego niemylenie o prezentach dla dziadków pozostaje na razie w naszej kwestii. A mówiąc "naszej" mam na myśli " mojej" :).


Jak żyć z nastolatkiem i nie zwariować

Dzieląc wspólną przestrzeń z gatunkiem hormonus szalejos znanym pod potoczną nazwą "nastolatek" trzeba uzbroić się w cierpliwość. Ba! trzeba ją magazynować, zbierać na przyszłość, bo faza ewolucji tego gatunku do zwyczajnego homo sapiens trwa nawet kilka lat.  Nie jest to najłatwiejszy okres zarówno w jego życiu jak i życiu najbliższego otoczenia :)


Mam Cie dość, idź już stąd!

Dziś Wam przedstawię mojego długoletniego znajomego. Myślę, że znacie doskonale ten typ. Takie sytuacje nigdy nie są łatwe. Trzeba dużo dobrej woli, żeby przez lata ze sobą żyć. Co zrobić kiedy taka relacja wysysa z nas całą energię?


Jak ze starego zrobić nowe czyli metamorfoza stołu

Nie ma co ukrywać, że długo nam to zajęło :) Grunt, ze w końcu się udało i mamy na kawalerce nowy-stary stół. A wszystko zaczęło się jak zwykle od pomysłu i chęci zaoszczędzenia.

I obiecuję sobie, że... czyli po co są postanowienia noworoczne?

Długo się zastanawiałam czy w ogóle poruszać ten temat. W realizacji planów jestem całkiem dobra, głównie jeśli chodzi o planowanie podróży, czy gromadzenie oszczędności na jakiś konkretny cel. To wynika pewnie z mojego zadaniowego charakteru. Wtedy nie brakuje mi determinacji.

Gorzej jeśli cel dotyczy tylko i wyłącznie mojej skromnej osoby. Wtedy jakimś dziwnym zrządzeniem losu tracę motywację. Mam jej dużo na początku przedsięwzięcia, dużo też jej zużywam, dlatego dość szybko mi jej zaczyna brakować. Tak chyba wygląda przysłowiowy "słomiany zapał".