#tolerancja jest ważna

3 x NIE - NIETOLERANCJA, NIERÓWNOŚĆ, NIENAWIŚĆ 

Początkowo miałam zamiar nie zabierać w tej sprawie głosu. Jednak gdy myślę o ostatnich  wyborach mam wrażenie, że tegoroczne wydarzenia jakie miały miejsce w Białymstoku będą już niedługo na porządku dziennym. Nie da się iść do przodu nie potrafiąc otworzyć się na nowe. Nasz kraj nie należy do tolerancyjnych. O tolerancji uczymy się w szkole, zamiast poznawać ją wśród własnej rodziny. Łatwiej jest niewygodne tematy przemilczeć niż dać właściwy przykład dziecku. Łatwiej jest kogoś, kto żyje w inny sposób, ocenić, przyjmując nasz tryb życia jako jedyny właściwy. Trudniej jest pokazać, że mimo różnic potrafimy w drugim człowieku dostrzec to, co sami byśmy chcieli zobaczyć - zrozumienie.


#serial czy książka

CHYŁKA - CZY SERIAL RÓWNIE DOBRY JAK KSIĄŻKA ?

Ostatnio zostałam unieruchomiona na weekend przez potworny ból kręgosłupa. W rekordowym więc czasie przeczytałam dwie książki Remigiusza Mroza "Kasacja" i "Zaginięcie" (link). Ale niedysponowanie nie jest jedynym powodem tak szybkiego pochłonięcia obu tytułów. Przede wszystkim byłam strasznie ciekawa nowego serialu produkcji TVN, który miał opowiadać historię pani mecenas. Zawsze staram się najpierw czytać - potem oglądać. Mam wtedy szansę na puszczenie wodzy fantazji i mogę wyobrazić sobie głównych bohaterów w jakikolwiek chce sposób. Dopiero później swoje wizje zderzam z bohaterami ze szklanego ekranu. Niekiedy moje wyobrażenia pokrywają się z tym co widzę, ale to jest rzadkością. Najczęściej jestem nieco rozczarowana doborem aktorów. Tak było również w przypadku serialu Chyłka - Zaginięcie.


źródło : www.tvn.pl

#czytanie na zawołanie

CZYTANIE NA ZAWOŁANIE - WRZESIEŃ

Czytania tutaj ostatnio tyle co kot napłakał. A i ja się zaraz rozpłaczę, bo na przykład w maju, nie przeczytałam ani jednej książki. Normalnie aż dusza mnie boli. Nie wiem czym ten spadek czytelniczej formy jest spowodowany - choć mam podejrzenia noszące imię na H :) - ale staram się wrócić na właściwe tory. Może nie będą to aż cztery książki w miesiącu, ale gdy pojawi się chociaż jedna, może dwie, to będę bardzo zadowolona.


#dziecko w restauracji

RESTAURACJE 6+, CO O TYM SĄDZĘ?

Coraz więcej właścicieli lokali gastronomicznych skłania się ku "segregowania" klientów. Po opublikowanym przez jedną z restauracji zdjęciu, które pokazuje widok jak po apokalipsie, lub chociaż po potężnym tornadzie, w sieci zawrzało. Zwolennicy i przeciwnicy dzieci w przestrzeni publicznej skoczyli sobie do gardeł niczym rozwścieczone wilki, które walczą o kawałek upolowanej zwierzyny. Choć, nie, bo wilki to zwierzęta stadne, więc pewnie trzymają się razem. Nie to co ludzie. 


#dystans do siebie

CZY WAGA MA ZNACZENIE ?

Dzisiaj przychodzę do Was nie z duszą na ramieniu, choć taki wydźwięk chciałabym uzyskać, lecz z tłuszczem na brzuchu. Otóż to! Mam nadwagę. Może nie jakąś makabryczną, ale z paroma kilogramami wypadałoby się pożegnać. Niestety one są innego zdania i za żadne skarby nie chcą opuścić swej Pani. Nie mam na to wielkiego wpływu, bo one robią co chcą. Mnożą się niesamowicie jak tylko chociażby spojrzę na pizzę czy ciasto. Tak już mam - muszę się po prostu pilnować, by zbytnio sobie nie pofolgować. Nawet się zrymowało :) Ale mniejsza z tym.


#macierzyństwo w wersji glamour

ROYAL MUM I OGIEŃ KRYTYKI

Lubię czasami do porannej kawy zaglądnąć na mniej lub bardziej znane strony, by dowiedzieć się co słychać w wielkim świecie. Niekiedy wśród informacji ze świata, przekradną się też plotki i ploteczki. Właśnie w ten niegroźny sposób natknęłam się na tak zwanego "niusa" na temat najnowszego nabytku brytyjskiej rodziny królewskiej w postaci księżnej Meghan.

#netflix

NETFLIX - CZY TO SIĘ OPŁACA?

Nie jest tajemnicą, że od jakiegoś czasu jestem zdecydowaną fanką Netflixa. Mało jest ludzi, którzy jeszcze o tym nie słyszeli, ale dla niewtajemniczonych opowiem pokrótce z czym to się je. Netflix to jeden z największych na świecie serwisów VOD, proponujący dostęp do ogromu filmów, seriali i programów za zryczałtowaną opłatą. 


CZY PRZYZNAJESZ SIĘ DO WINY? 

Już ze trzy razy kasowałam wstęp i zaczynałam od nowa. Wszystko przez to, że nie wiem jak ubrać w słowa mój dzisiejszy wpis, by - po pierwsze, nie pozwolić na ponowne uruchomienie mojej irytacji, a po drugie - zbytnio nie popłynąć :) Może zacznę od początku, czyli od sytuacji, która miała miejsce wczoraj, a stała się iskrą zapalną do pełnej emocji dyskusji. Wszystko zaczęło się jak zwykle niewinnie. Z racji miejsca w jakim pracuję na co dzień, rozmowa zeszła na pastę do zębów, która miała być dodawana do paczek dla dzieci. Zapytałam, czy ten rodzaj również ma fluor, co w przypadku pasty dla dzieci nawet w wieku 0-2 jest częste. W odpowiedzi usłyszałam, żebym nie przesadzała i się nie czepiała. To jedno pytanie wystarczyło by uruchomienia całej lawiny żali i pretensji skierowanych do współczesnych matek, które w tamtym momencie reprezentowane były przez moją skromną osobę. Ostateczny wniosek mojej rozmówczyni brzmiał mniej więcej tak : "ja bym nie chciała, żeby moje dziecko było wychowywane przez takie matki jak są teraz". 

Tego już było za wiele na moje nerwy, które nota bene nie tak łatwo spuścić z wodzy. Dlatego dziś wspólnie rozprawimy się z niektórymi niesprawiedliwymi ocenami. 

Na ławie oskarżonych zasiądzie ona - Matka XXI wieku. W roli obrońcy wystąpię ja, a oskarżycielem będą matki sprzed 20 i więcej lat. Zaczynamy przedstawienie. Proszę wstać!  

SĄD IDZIE !


E JAK EMPATIA 

W zeszłym tygodniu całą Polskę obiegła wiadomość o zaginięciu, a później o brutalnym morderstwie 10 letniej mieszkanki powiatu świdnickiego. Nie mam słów, by opisać jak bardzo współczuje rodzinie dziewczynki. Nie wyobrażam nawet sobie przez co przechodzą, dlatego na ten temat się nie wypowiem. Mogę tylko przesłać ciepłe myśli i trzymać kciuki by sprawca tak bestialskiego i bezsensownego czynu spotkała ręka sprawiedliwości, która powinna zacisnąć się na jego szyi. 

ABECADŁO, CZYLI CO MI DAŁO MACIERZYŃSTWO? cz.4

Dziś mam dla Was ostatnią część z serii "Abecadło, czyli co mi dało macierzyństwo?". To było ciekawe doświadczenie. Z Waszych komentarzy wynika, że i Wam przypadło do gustu. Pojawiały się stwierdzenia, że to swoista reklama macierzyństwa. Wiecie co? Nie mogę się z tym nie zgodzić. Jeszcze będąc w ciąży, byłam straszona rozmaitymi historiami, mrożącymi krew w żyłach. O niewyobrażalnym bólu, nieprzespanych nocach, problemach z karmieniem, kolkach i wiecznym zmęczeniu. Postanowiłam już wtedy, że ja nikogo w ten sposób nie będę straszyć. Wolę skupić się na pozytywnych stronach, w końcu dziecko to nie chwilowa zachcianka, a zobowiązanie na całe życie, więc po co od początku skupiać się na niedogodnościach? Na to zawsze będzie czas ;)

Jeśli nie widzieliście poprzednich wpisów, zapraszam serdecznie do lektury (cz.1cz.2cz.3).

źródło : www.freepic.com