Rozterki młodej mamy

Po pojawieniu się na świecie dziecka, szczególnie pierwszego, w głowie młodej mamy pojawia się masa myśli, pytań i wątpliwości. Nowa sytuacja jest dla niej wymagająca i bardzo stresująca. Tym bardziej, że odpowiedzi na nurtujące ją pytania są dostępne na wyciągnięcie ręki w stronę chociażby telefonu. Nie zawsze ta wiedza jest prawdziwa, słuszna i potrzebna. Z ogromu informacji, które do internetu może wrzucić dosłownie każdy, czasami ciężko wydobyć te wartościowe. To potrafi namieszać w głowie niejednej kobiecie, tym bardziej tej, która po ciąży i tak ma w niej sieczkę.


Kodeks Młodej Damy czyli kampania społeczna #ADAtoWYPADA

Nam kobietom wolno coraz więcej. Wolno nam się uczyć, głosować i wybrać sobie męża według własnych preferencji. A jednak gdzieś za nami, parę kroków z tyłu, na paluszkach, po cichutku chodzi za nami niczym cień stwierdzenie, że pewnych rzeczy "kobiecie nie wypada". Dlatego  w  tym tygodniu, wraz z innymi wspaniałymi kobietami, które przyłączyły się do akcji Popapranej #ADAtoWYPADA złamiemy kilka stereotypów - bo nosów nie zamierzamy łamać, chyba, że ktoś sobie wybitnie na to zasłuży :) 


Zajęcia z jogi - pierwsze wrażenia

Ostatnio bardzo zaniedbam swój kręgosłup. Skończyło się niestety stanem zapalnym, zastrzykami a w konsekwencji rehabilitacją. Nie ma co się oszukiwać, sama to sobie zafundowałam. Praca siedząca, brak odpowiedniej ilości ruchu, niewłaściwa pozycja przy komputerze, to wszystko nie wpłynęło dobrze na stan mojego kręgosłupa. Prędzej czy później organizm musiał się zbuntować. Uświadomiłam sobie, że przecież jeszcze mam czas na życie z rozmaitymi bólami. Jestem na to zwyczajnie za młoda :) Postanowiłam coś z tym zrobić. Dać sobie chwile wytchnienia i wsłuchać się w potrzeby własnego organizmu. Stąd wziął się pomysł jogi. 


Ciężarna też człowiek i swoje prawa ma

Uwielbiam sobotnie poranki. Powolne śniadanie, niespiesznie popijam kawę, rozkoszując się jej smakiem, w tle rozbrzmiewa program telewizji śniadaniowej.

Dziś jeden temat poruszył mnie szczególnie. Chodziło o ustępowanie miejsca w sklepowych kolejkach kobietom ciężarnym. Niby nic, co mogłoby wzbudzić jakieś większe emocje. A jednak...

Dla mnie najbardziej przykre jest to, że taki temat musi być w ogóle rozkładany na czynniki pierwsze na kanapie telewizyjnego studia.

Zauważam ostatnio jakiś dziwny trend. Mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach ciążę obdziera się całkowicie z wyjątkowości. Jakby sam fakt bycia w ciąży nie znaczył już, że to szczególny okres w życiu, niosący ze sobą szczególne dolegliwości. Tak skupiamy się na tym, że to przecież nie stan chorobowy, że zapominamy o jego wyjątkowości. Bo czy jest coś bardziej magicznego niż tworzące się nowe życie?


Polacy nie gęsi, swój język mają. Czy na pewno?

W zdaniu "Polacy nie gęsi, swój język mają" Mikołaj Rej nie miał co prawda na myśli śnieżnobiałego ptactwa lecz łacinę, przekaz jest jednak podobny :) Jako Polacy nie musimy "gęgać" w innych językach, bo nasz własny, ojczysty jest na tyle piękny i bogaty, że powinien zaspokajać nasze wszystkie językowe potrzeby. Według Reja posługiwanie się łaciną zbyteczne i nikomu nie potrzebne. 

Jak jest dzisiaj? Czy w naszych czasach nie za często "gęgamy" w innych językach, kalecząc nieco swój? 


5 rzeczy, które uratowały mi życie na początku macierzyństwa

Kiedyś pisałam Wam o pomysłach na prezent zarówno dla przyszłej Mamy, jak i maluszka. Dziś chciałabym Wam opowiedzieć co tak naprawdę nam się przydało, a co okazało się totalna klapą.

Nie taki żłobek straszny jak go malują

W zeszłym roku, kiedy mój powrót do pracy zbliżał się wielkimi krokami, podzieliłam się z Wami informacją, że Helenka zacznie chodzić do żłobka (klik). Wiele osób wyrażało się dość negatywnie o tego rodzaju instytucjach. Czy słusznie?

Pierwszy dzień w żłobku, foto https://www.justinlife.pl

Czy warto rodzić we dwoje czyli facet na porodówce

Rozmyślając o tym, jak ująć sens dzisiejszego wpisu w jakieś konkretne słowa, musiałam odpowiedzieć sobie na pytanie, gdzie są granice prywatności, intymności i kobiecości? Kto je właściwie ustala i skąd się bierze ich ruchomość. To, co jeszcze pięćdziesiąt lat temu , ba nawet dwadzieścia, było domeną jedynie płci pięknej, a męska część społeczeństwa nie ingerowała w te sfery życia kobiet, teraz jest dostępne również dla facetów. To, co budziło zaskoczenie, dziś jest praktycznie na porządku dziennym. O czym mowa? Czy już wiecie?


Czytanie na zawołanie #styczeń

Styczeń zaczął się obiecująco. Helena po dwutygodniowej nieobecności wróciła do żłobka, a co za tym idzie, przedstawiła się na prawidłowy tryb wieczornego zasypiania. Znów mam dwie-trzy godzinki dla siebie. Po ogarnięciu "życia" zostaje jeszcze chwila na czytanie.


Ja Wyrodna Matka

Dzisiejszy tytuł jest nieco wyolbrzymiony i ma traktować o pewnych sprawach z przymrożeniem oka. Kiedy zostajemy matkami jakoś naturalnie przychodzi nam odsunięcie własnych potrzeb na dalszy plan. Na pierwszym miejscu stawiamy to małe "coś", które przez 40 wcześniejszych tygodni żyło w nas i dzięki nam. W zasadzie nie ma się czemu dziwić. Tak już nas zaprogramowała matka natura. Jest to nasza biologiczna powinność. Ale klapki wszechogarniającej matczynej miłości w końcu opadają i nasze 'kobiece" ja dochodzi do głosy i żąda trochę uwagi. 

Jak dla mnie jest to całkiem naturalna kolej rzeczy. Przecież nie jesteśmy tylko matkami, ale także kobietami mającymi własne pasje, zainteresowania, zdanie. Mamy prawo głośno komunikować swoje potrzeby, bez zbędnego wpadanie w poczucie winy. Choć akurat z tym nie jest łatwo. Mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach macierzyństwo nie jest naszą "własnością". Jakkolwiek by to brzmiało. O tym w jaki sposób mamy wychowywać nasze dzieci pouczają nas nawet osoby nie posiadające żadnego doświadczenia. Granica prywatności zostaje gdzieś zatarta. Świat zewnętrzny rości sobie prawo do oceniania, komentowania i grożenie palcem, jeśli coś robimy w sposób odbiegający od utartych norm. 

Dlatego dziś pokażę Wam jaka ze mnie jest wyrodna matka.