SŁOWO NA NIEDZIELĘ

W dzisiejszym wpisie poruszymy bardzo ważny temat, który ostatnio nie chce mi wyjść z głowy. Dlatego postanowiłam podzielić się swoimi spostrzeżeniami z Wami. Tekst nieco przekoloryzowany i z lekkim przymrużeniem oka - to dlatego, by lepiej zobrazować, to co się ostatnio wokół nas dzieje. A mam wrażenie, że dzieje się źle i za dużo. 


JEDZIEMY DO ZOO, ZOO, ZOO

Już sam tytuł wskazuje, o czym będzie dzisiejszy post. Z zamiarem wybrania się do wrocławskiego ZOO nosiliśmy się już od dłuższego czasu, ale zawsze, jak na złość coś nam wypadało. Tym razem mieliśmy większa motywację, ponieważ jechali z nami znajomi z dzieckiem. Nie było opcji, by coś mogło nam te plany zmienić, o chyba, że nagłe załamanie pogody, ze ścianą deszczu na czele :)

Na szczęście nic takiego się nie wydarzyło i kilka minut po godzinie 10 byliśmy na parkingu.



DOPIERO SIĘ UCZĘ, CZYLI CO MI DAŁA SZKOŁA RODZENIA

Zbliżając się do trzydziestki nie podejrzewałam, że ktokolwiek będzie w stanie zmusić, lub (jak kto woli) zmobilizować mnie do przekroczenia progu jakiejkolwiek szkoły :) A tu masz babo placek. Wraz z powiększającym się brzuszkiem, pojawiało się coraz więcej pytań i wątpliwości, na które doktor Google miał tysiące różniących się od siebie odpowiedzi. Dlatego postanowiłam, że będę korzystać tylko z jednego źródła wiedzy i nim bazować, walcząc z późniejszymi obawami.

Wybór był prosty, ponieważ w moim mieście był jeden szpital, a przy nim jedyna szkoła rodzenia. Muszę Wam powiedzieć, że bardzo miło wspominam tamten czas. Poznałam wielu wspaniałych ludzi, z którymi do tej pory miewam kontakt. Mam nadzieję, że po tym wpisie każda przyszła mama poczuje się zachęcona do udziału w nauce w bardzo przyjaznej i łatwej do przyswojenia formie.


ZA CO POKOCHAŁAM NETFLIXA

Trzeba powiedzieć to głośno. Wpadłam jak śliwka w kompot i uzależniłam się od Netflixa. Serio. Dla mnie idealny wieczór, to koc, jakaś dobra herbata i seriale na Netflixie. Ostatnio odkrywam coraz to nowe, ponieważ na filmy szkoda mi czasu. Ciężko znaleźć wieczorem dodatkowe dwie godziny na film. A na jeden odcinek serialu, już tak :) Oto moje ulubione propozycje :


DZIŚ SĄ MOJE URODZINY

Tak jak w tytule, dziś obchodzę 31 urodziny. Z tego powodu mam dla Was 31 faktów o mnie.



BOCIANKOWE PRZYJĘCIE


Tytułowe "bociankowe przyjęcie", czyli polski odpowiednik baby shower,  jest niczym innym jak przyjęciem organizowanym dla nienarodzonego jeszcze dziecka i przyszłej mamy. Zwyczaj ten przywędrował do nas z zachodu, i mimo, że nie jest jeszcze zjawiskiem powszechnym, w Polsce zdobywa coraz większe grono zwolenników. Uhonorowanie w ten sposób przyszłej mamy jest świetnym pomysłem, by umilić jej czas oczekiwania na przyjście na świat maleństwa. Takie przyjęcie najlepiej zorganizować w ostatnim trymestrze ciąży. Nie tylko dlatego, że już wszystkie zagrożenia i dolegliwości miną. W tym czasie w kobiecie zachodzi wiele reakcji, intensywnie działa instynkt macierzyński i pojawia się syndrom wicia gniazda. Wtedy każdy podarek wywołuje zadowolenie, a czasami nawet euforię i łzy wzruszenia.


DZIEŃ BLOGA, CZYLI PO CO TO WSZYSTKO

Szczerze mówiąc, nawet nie spodziewałam się, że istnieje takie święto.  Nie sądziłam, że blogowanie jest aż tak popularne i powszechne, by mieć swój własny dzień. A jednak. 31 sierpnia mamy Dzień Bloga. A właściwie blogów.


Łazienka szyta na miarę

Cześć!

Już dawno nie było żadnego, remontowego wpisu. Wszystko przez wieczny brak czasu oraz fakt, że sam remont ciągnie się jak przysłowiowe flaki z olejem. Dziś chciałabym Wam pokazać skończoną łazienkę. Jest wręcz mikroskopijna, więc tutaj tym bardziej liczyliśmy się z każdym centymetrem.




Jak widzicie stan tej łazienki pozostawia wiele do życzenia. Nie robiono tam nic od momentu wzniesienia budynku. Czekało nas wiele pracy. Po drodze czekało nas kilka niespodzianek, które wpłynęły na długość remontu. 

UGRYŹ SIĘ W JĘZYK, CZYLI CZEGO SIĘ NIE MÓWI MŁODEJ MAMIE

Dziś wpis typowo kobiecy, bo nierozerwalnie związany z macierzyństwem. Każda z nas miała do czynienia, z kimś kto, delikatnie mówiąc, gada co ślina na język przyniesie, nie bacząc na uczucia innych. Jako młode mamy jesteśmy bardzo podatne na wszelkie uwagi i sugestie. Z założenia wszystko bierzemy do siebie. Jesteśmy nieco przewrażliwione, co można wytłumaczyć rozbujanymi do granic możliwości hormonami, które z łatwością przejmują władze nad naszymi emocjami, powodując płacz nawet na reklamach. Nic więc dziwnego, że pewne słowa dotkliwie nas ranią i pozostawiają dziurę niepewności, wątpliwości i utraty wiary we własną, macierzyńską intuicję.



Pewnie na ten temat powiedziano już wiele, jak nie wszystko :) Spróbuję jednak przedstawić Wam moje subiektywne zestawienie najlepszych tekstów, które powinny być zakazane prawem, pod groźbą więzienia lub spania ze słuchawkami w uszach, z których pobrzmiewałby płacz wygłodniałego niemowlaka :)

POLAKA - PRZYCHODNIAKA OBRAZ RÓŻNY


Jak już Was informowałam, w ostatnim czasie wróciłam po pracy po dość długiej nieobecności. W związku z tym musiałam wykonać badania okresowe. Jak wiadomo, w tym przypadku nie da się ominąć przychodni zdrowia. Budzik, nastawiony na 5 rano, nieśmiało powiadomił mnie, że pora wstać. Jakoś się z łózka zwlekłam, co było niezwykle trudne, bo mamy nowy materac, który wręcz prosi, by jeszcze chwile poleżeć. Po porannej toalecie, o godzinie 5:45 byłam gotowa do wyjścia. Do przychodni miałam dosłownie rzut beretem, a skoro była czynna od 6, to czas na dotarcie powinien wystarczyć . O jakże się myliłam. Polak przezorny, więc jak jest coś jest czynne od 6, to trzeba być chyba na 5, bo wchodząc do przychodni ujrzałam sporej długości sznureczek oczekujących i jedną panią w okienku rejestracji. Kolejka zaczęła już zakręcać w boczny korytarz, więc grzecznie ustawiłam się na końcu. Przede mną było chyba z 25 osób. Spędziłam tam kilka dobrych godzin, co jakiś czas zmieniając kolejkę i gabinet. Miałam sporo czasu na obserwację przewijających się obok ludzi. Oto kilka typów, które mnie szczególnie zaciekawiły :)