PODEJDŹ DO TEMATU NA CHŁODNO

Nie jest żadnym odkryciem, że lato sprzyja przebywaniu na świeżym powietrzu. Pogoda zazwyczaj dopisuje, a to zmusza nas do ruszenia tyłków i wychodzenia na chociażby spacery. Jeśli jest słonecznie, także my spędzamy na dworze praktycznie całe dnie. Zaliczamy wtedy wszystkie możliwe parki i place zabaw w mieście. Takie włóczęgowskie zapędy dają spore pole do obserwacji. W okolicach południa w parkach i na miejskich skwerach królują mamusie z wózkami, babcie z dzieciaczkami, a nawet dziarscy dziadziusiowie.


A ja chcę się jeszcze pobawić w chowanego

Obecnie w sieci królują spoty z hasłem "koniec zabawy w chowanego", który promuje karmienie piersią w miejscach publicznych, jako zachowanie całkiem naturalne i wręcz konieczne. Jak najbardziej się z tym zgadzam, by nie chować się w obskurnych toaletach, ale też niekoniecznie byłabym skłonna karmić przy restauracyjnym stoliku. Dobrze mieć wybór, rozumiem to doskonale. Każda mama ma prawo karmić po swojemu. Liczy się przede wszystkim jej komfort i dobre samopoczucie.

Zgaduj zgadula, gdzie jest Helunia? źródło: https://www.justinlife.pl

Nagość w mniejszym mieście

Cześć!

Pogoda ostatnio nas rozpieszcza i prowokuje do zrzucania kolejny warstw fatałaszków. Na szczęście moda plażowa, w większości,  pozostaje nadal domeną piaszczystych zakątków i pomostów przy jeziorze. My, dorośli raczej nie mamy problemów w określeniu, czy coś jest dozwolone, czy może wręcz odwrotnie. Zazwyczaj potrafimy rozróżnić cienką granice między błahym nagięciem zasad, a zniesmaczeniem. Tym większe było moje zaskoczenie, gdy któregoś upalnego dnia wyszłam z galerii.


Idealny Ojciec to...

Długo zastanawiałam się, czy użyć w tytule słowa " idealny". Przecież wiadomo, ze tacy ludzie nie istnieją, mimo to większość z nas dąży do szeroko pojętej perfekcji. Szczególnie my matki, gonimy za wyidealizowanym obrazem samych siebie, często potykając się o własne nogi, zdzieramy brody na chodniku. Słysząc słowo "idealna/y" myślimy o sobie jako matkach, o naszych dzieciach, partnerach, życiu, pracy i wypoczynku. Z rzadka się zdarza, by padło tam "tata". Dlatego dziś, z okazji Dnia Ojca, przedstawiam Wam Ojca Idealnego. Oto On - Ojciec Zaangażowany.


Córunia Tatunia, źródło: https://www.justinlife.pl/

Trzy słowa do Matki Niezłomnej


Do Pani, którą mijałam na spacerze.

To był zwyczajny poranek, niczym się nie różniący od pozostałych. Helenie znów szły zęby, co oznajmiała nagłym, przerażającym krzykiem. Noc była kiepska, przez co poranek także nie należał do najlżejszych. Od rana czułam się zmęczona i zrezygnowana. Po drugim śniadaniu wyszłyśmy z Heleną na codzienny spacer. Mimo wczesnej godziny, żar lał się z nieba, szybko przyprawiając mnie o krople potu na czole. Pchałam wózek pod górkę, przeklinając w duchu jego ciężar.


Abecadło, czyli co mi dało macierzyństwo? cz.4

Cześć!

Dziś mam dla Was ostatnią część z serii "Abecadło, czyli co mi dało macierzyństwo?". To było ciekawe doświadczenie. Z Waszych komentarzy wynika, że i Wam przypadło do gustu. Pojawiały się stwierdzenia, że to swoista reklama macierzyństwa. Wiecie co? Nie mogę się z tym nie zgodzić. Jeszcze będąc w ciąży, byłam straszona rozmaitymi historiami, mrożącymi krew w żyłach. O niewyobrażalnym bólu, nieprzespanych nocach, problemach z karmieniem, kolkach i wiecznym zmęczeniu. Postanowiłam już wtedy, że ja nikogo w ten sposób nie będę straszyć. Wolę skupić się na pozytywnych stronach, w końcu dziecko to nie chwilowa zachcianka, a zobowiązanie na całe życie, więc po co od początku skupiać się na niedogodnościach? Na to zawsze będzie czas ;)

Jeśli nie widzieliście poprzednich wpisów, zapraszam serdecznie do lektury (cz.1cz.2cz.3).

źródło : www.freepic.com


Wesele z dzieckiem, czy to ma sens?

Sezon weselny rozkręca się na dobre. My w tym roku jesteśmy zaproszeni na dwa. Jedno na miejscu, nawet całkiem blisko domu, drugie wyjazdowe. W obu tych przypadkach zastanawiam się, jak sobie poradzić z małym dzieckiem. Czy jest sens zabierać je na wesele?


Abecadło, czyli co mi dało macierzyństwo? cz.3

Cześć!

Dzisiaj kolejna odsłona wpisu, który ma odpowiedzieć na pytanie "co mi dało macierzyństwo?". Jeśli nie czytaliście poprzednich części, możecie nadrobić zaległości. Tu macie link to części pierwszej (klik) oraz do drugiej (klik). Do "Z'" jeszcze zostało kilka liter, więc bez przedłużania. Oto, co mi dało macierzyństwo.


Śmieci, śmieci wszędzie, zwariowało, oszalało moje serce.

Cześć!

Ostatnio pogoda nas, delikatnie mówiąc rozpieszcza, co sprzyja spędzaniu czasu na świeżym powietrzu. Podczas naszych codziennych spacerów pokonujemy coraz większy dystans, zbliżając się do półmaratonu co najmniej :) Z Heleny jest słaby towarzysz rozmów, bo większość marszu przesypia, więc ja mam mnóstwo czasu na przemyślenia, pisanie, albo spisywanie przemyśleń. Zawsze mam ze sobą mały kocyk. Szukam jakiegoś spokojnego, trawiastego kawałka ziemi w cieniu i przysiadam, by choć na chwilę, cieszyć się błogą ciszą. Ostatnio zauważam, że o takie miejsca coraz trudniej. Jeśli już jakieś rzuci mi się w oko, przyciągnie kojąco wyglądającą zielenią, skusi kojącym chłodem cienia, okazuje się, że to nie trawnik, a wysypisko śmieci.

źródło : https://www.justinlife.pl/

Abecadło, czyli co mi dało macierzyństwo? cz.2

Cześć!

Zgodnie z obietnicą, dziś kolejna odsłona naszego "ABECADŁA". Jesteście ciekawi, co jeszcze dało mi macierzyństwo? Zapraszam do lektury. Jeśli nie widzieliście jeszcze części pierwszej, zapraszam tutaj:)