Co w trawie piszczy

Cześć

Rok 2018 rozpędził się na dobre, dlatego dzisiaj się chwilkę zatrzymamy i opowiemy o trendach obecnie królujących w wystroju wnętrz. Wiadomo, że o gustach się nie dyskutuje. W domu mamy przede wszystkim czuć się dobrze i swobodnie, dlatego nie ma co przesadzać i ślepo podążać za trendami. Warto jednak zapoznać się z ogólnymi wytycznymi oraz skubnąć z nich coś dla siebie.


Moja codzienna odsiecz

Cześć i czołem!

Może to trochę stereotypowe, ale mam wrażenie, że dzisiejszy temat przypadnie do gustu głównie damskiej części czytelników. Będzie o czymś, co jedni kochają, a inni nienawidzą. Mimo mieszanych uczuć, jakie ta czynność wywołuje, trzeba ją powtarzać praktycznie codziennie. I to w rozmaitych konfiguracjach. Najczęściej działania te są równie męczące, co półgodzinna sesja z Chodakowską. Wyciskają też nie jedną kroplę potu, ale zamiast żwawych wymachów w rytm skocznej muzyki, machamy ... ścierką. Tak, dzisiaj będzie o nieszczęsnym sprzątaniu.

Wieszak wykonany Rączkami

Cześć!

Bardzo nam miło, że post o wieszaku spotkał się z takim zainteresowaniem. Nic tak człowieka nie cieszy, jak miłe słowo w kierunku jego pracy. Od razu nabiera się nowych sił do dalszych działań. Pytaliście o konkretny. Ze względu na fakt, że głowni wykonawcy wieszaka to Radek i jego brat, zdecydowałam, że będzie to miejsce na jego debiut. Poniżej zamieszczam opis.

Oda do tablicówki

Tablicówko ma kochana,
Inspirujesz mnie od rana,
Chciałoby się wałek chwycić
I Cię trochę tu przemycić,
To na ścianę, to na meble,
Ty się nadasz prawie wszędzie!

Przyznaję się bez bicia - jestem wielką fanką farby tablicowej. Niesamowicie odmienia wnętrza, ozdoby czy sprzęty. Na rynku mamy dostępne nie tylko farby, ale także rozmaite akcesoria z wykorzystaniem tablicówki. U nas w domu króluje ogromna naklejka na lodówkę, na której mamy listę zakupów oraz różne terminy np. wizyt u lekarza. Sprawdzają się także te małe, urocze naklejki na słoiczkach z przyprawami.


O kawalerce słów kilka



Jak już zdążyłam Was poinformować, właśnie zaczynamy remont naszej kawalerki. Ze względu na sprawy formalne, mamy miesiąc opóźnienia. Ja jednak pozostaję niepoprawną optymistką. Pracy jest dużo, odwrotnie proporcjonalnie do czasu i funduszy. Czy uda nam się znaleźć złoty środek? Zgodnie z obietnicą, mam dla Was zdjęcia "przed". Osoby o słabych nerwach, proszone są o zaprzestanie czytania właśnie w tym momencie. Tym, którzy zostali,  zalecam "naprawienie" szklanki, ponieważ myśl technologiczna budowniczych z ubiegłej epoki, jest możliwa do ogarnięcia tylko po procentach. Ostrzegam, że nie będzie, ani ładnie, ani schludnie, ani nawet jakoś. Będzie źle. Strasznie jak podczas teksańskiej masakry piłą mechaniczną. Byliśmy na to przygotowani. Na szczęście, to jedynie stan wyjściowy - im jest gorszy, tym lepiej będzie widoczny efekt końcowy.

Mieszkanie znajduje się na 4 piętrze bloku z wielkiej płyty. Od razu odpowiem na nasuwające się pytanie - nie, nie ma windy. Są one wymagane w budynkach posiadających minimum 6 kondygnacji, pewnie dlatego większość bloków na Osiedlu Młodych ma ich 5.




Z klatki schodowej wchodzimy do niewielkiego przedpokoju. Po prawej stronie mamy niespełna trzy metrową łazienkę. Na wprost znajduje się pokój z wnęką, zlokalizowaną po lewej stronie. Z pokoju wchodzimy do jasnej kuchni. Całość ma zaledwie 27 m2. W tym przypadku każdy centymetr ma znaczenie ;).

















Jak widzicie, mieszkanie jest w fatalnym stanie. Widziały gały co brały, więc trzeba zakasać rękawy i brać się do roboty. Na razie zakasaniem zajął się Radek i do prac ciężkich postanowił mnie nie dopuszczać. Nie wiem, czy to z czystej uprzejmości, czy z troski, żebym przypadkiem nic sobie nie zrobiła ;).

Wracając do tematu, znaleźliśmy kilka niecodziennych rozwiązań, które są o kant d...  Niestety nie da się tego inaczej określić. Naszym numerem jeden jest rura odpowietrzająca w łazience. Co oni pili budując te bloki? Kolejną perełką jest odpowietrzenie centralnego ogrzewanie, które wyrasta, ni stad, ni zowąd (za telewizorem). Gdy runie ściana dzieląca kuchnię i pokój, pozostanie jedna, samotna rurka. Mam nadzieję, ze Radek ma na nią jakiś pomysł. Zaskakujący jest też uskok w podłodze w łazience. Od poziomu posadzki różni się kilkoma centymetrami. Może to jakiś zbiornik buforowy? Taki domowy system przeciwdziałania powodzi :)

Pewnie im dalej w las, tym więcej rzeczy nas zaskoczy lub przerazi. Bądźcie z nami.
Póki co, życzymy miłego wieczoru!