#macierzyństwo w wersji glamour

ROYAL MUM I OGIEŃ KRYTYKI

Lubię czasami do porannej kawy zaglądnąć na mniej lub bardziej znane strony, by dowiedzieć się co słychać w wielkim świecie. Niekiedy wśród informacji ze świata, przekradną się też plotki i ploteczki. Właśnie w ten niegroźny sposób natknęłam się na tak zwanego "niusa" na temat najnowszego nabytku brytyjskiej rodziny królewskiej w postaci księżnej Meghan.

PANI W GARNITURACH 

Meghan Markle "ponałam" dzięki serialowi "Suits" /"W garniturach", który swego czasu wręcz pochłonęłam. Pokazywał rzeczywistość kancelarii, która skupiała całą śmietankę znakomitych prawników, tylko i wyłącznie tych, którzy ukończyli naukę w najbardziej prestiżowej uczelni świata. Meghan wcielała się w rolę pięknej asystentki, która bystrością i pracowitością nie ustępowała  kolegom prawnikom i sama aspirowała do tej roli. Wraz z głównym bohaterem, który etat zawdzięczał specyficznemu talentowi oraz kilku mistyfikacjom, tworzyli świetny i elektryzujący duet. 

KIEDY HARRY POZNAŁ MEGHAN

Podobno para poznała się w lipcu 2016. Przez kilka miesięcy spotykali się w tajemnicy przed światem. Udało się do końca października. Meghan stała się celem niepohamowanej ciekawości do tego stopnia, ze w listopadzie 2016 Pałac Kensington wydał oświadczenie, w którym apelowano o zaprzestanie nękania aktorki, tym samym potwierdzając relację łączącą ją z księciem Harry. Mniej więcej po roku ogłoszono zaręczyny pary, a w maju 2018 młodzi stanęli na ślubnym kobiercu. W ten sposób książę Harry, który wydawać by się mogło, że nigdy się nie ustatkuje, odciął się od poprzedniego, bardzo rozrywkowego życia, a Meghan zyskała tytuł księżnej Sussex. 

ROYAL BABY

W maju tego roku książęca para przywitała na świecie pierwszego syna - Archiego. Już sam poród wzbudzał ogromne zainteresowanie. Do końca nie było wiadomo gdzie i w jaki sposób księżna urodzi kolejnego członka rodziny królewskiej. Spekulacji było wiele, jednak i tak wszyscy musieli poczekać aż zostanie ogłoszona oficjalna informacja. Od momentu gdy Meghan i Harry pierwszy raz stanęli w świetle fleszy ze swym pierworodnym, było wiadomo, że zainteresowanie księżną nie będzie słabło. Wręcz przeciwnie. Od momentu, gdy została matką stała się łatwym celem dla mniej lub bardziej absurdalnych i niepotrzebnych zarzutów. 

OGIEŃ KRYTYKI

Tyle jeśli chodzi o wprowadzenie i nakreślenie tematu. A teraz do brzegu. Ostatnio księżna Meghan wybrała się ze swym dwumiesięcznym synkiem na mecz polo. Jak to bywa po porodzie, postawiła na wygodę i luźny krój sukienki. Już za to zebrała cęgi od instagramowych stylistów i znawców dobrego smaku. Przecież kobieta, która kilka tygodni temu wydała na świat dziecko, nie ma prawa do taryfy ulgowej, tym bardziej gdy jest osobą publiczną. Powinna od razu błyszczeć, zachwycać nienaganną sylwetką i wpędzać normalne kobiety w jeszcze większe kompleksy. Oj Meghan nie wywiązałaś się z zadania :) Potem było już tylko gorzej. Matki całego świata zebrały się w sobie i na Meghan spadł grad krytyki, który swą wielkością mógł równać się jedynie z ilością jadu, jaki została na nią wylany. A to źle trzyma dziecko, a to zaraz upuści, a gdzie legendarna już czapeczka, przecież Wielka Brytania od lat słynie z tropikalnych upałów ;) 

Takie zachowanie pokazuje wyraźnie jedną, podstawową kwestię. My kobiety (a już szczególnie matki) skaczemy sobie do gardeł i wydrapujemy oczy o byle co. Tylko po co? Czy ktoś na tym cokolwiek zyskuje oprócz wiecznego poczucia winy, wyrzutów sumienia i wrażenia, że jest się do dupy? Czy nie czas, aby zdjąć w końcu te wszystkie filtry i spojrzeć prawdzie głęboko w oczy? Nikt nie ma idealnego życia - im szybciej to zrozumiemy i przestaniemy gonić za jakimś wyimaginowanym wizerunkiem nas, naszych dzieci, rodzin i życia, tym szybciej staniemy się SZCZĘŚLIWE.

Czy Meghan jest łatwiej ze sztabem opiekunek i zastępem służby czekającej tylko na jej skinienie? Pewnie, że tak. Ale to nie znaczy, że życie nawet ta uprzywilejowanych osób jest usłane różami. Co  zresztą idealnie obrazują komentarze pod praktycznie wszystkimi jej zdjęciami. Dajmy innym i sobie przestrzeń do radości, do popełniania błędów i do nauki. Każdy z nas robił kiedyś coś po raz pierwszy. A samo macierzyństwo to nieustanne pierwsze razy :)

Dajmy sobie i innym czas. 

Miłego dnia!

J. 










3 komentarze:

  1. Z jednej strony to specjalnie rodziną królewską się nie interesuję,
    ale z drugiej strony to jej współczuję.
    Ciągle pod obstrzałem dziennikarzy i nie ma prawa do błędów ,
    bo zaraz wszyscy mają prenetsje i hejtują...

    OdpowiedzUsuń
  2. Mieszka w Wielkiej Brytanii od ponad 7 lat. Tylko w PL są takie newsy, tutaj wszyscy ją uwielbiają i nie ma takich sensacji

    OdpowiedzUsuń
  3. O nie. Tylko nie to. To już jest temat, którego mam po dziurki w nosie.

    OdpowiedzUsuń