Zakładniczka słowa

GDY NIE POTRAFISZ PRZEJŚĆ NA "TY" 

Dziś przychodzę do Was po radę i pomoc. Może macie w tym temacie większe doświadczenie i się nim podzielicie? Bo już naprawdę nie wiem jak z tym sobie poradzić. Myślałam, że nigdy nie będę miała  takiego problemu. Przecież na co dzień jakoś daję sobie radę. Mam wokół siebie wielu ludzi, z którymi na początku było mi ciężko, ale w końcu poszło. Tym bardziej, że czasami to są obce mi osoby. A z bliskimi powinno pójść jak po przysłowiowym maśle. Dlaczego więc  nie mogę się przełamać i mówić na "Ty" "Teściowej“?


Należy zacząć od tego, że moja teściowa, moją teściowa nie jest, w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Z R. żyjemy bez ślubu, na kocia łapę i jak się okazuje w grzechu, jak stwierdził ksiądz w naszej parafii, nigdy nas na oczy nie widząc. Jesteśmy ze sobą od niemal sześciu lat i wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że tak już zostanie. Przynajmniej do dorosłości naszej córki ;). Wiele lat przed nami, jak i naszymi rodzinami. Dlatego im szybciej pozbędę się tego problemu, tym lepiej. 

Moja przyszywana teściowa już kilka lat temu proponowała mi przejście na "ty". Sama jest jeszcze młodą kobietą, więc powinno być łatwiej, ale nie jest. Mimo mijającego czasu, stale zacieśniających się relacji, które możecie wierzyć albo nie, są naprawdę bardzo dobre i nie przypominają standardowej relacji na poziomie matka mojego partnera i jedzą która zabrała mi synusia. O nie. Moja teściowa jest wobec mnie bardzo serdeczna i ciepła. Lubimy ze sobą rozmawiać, często do siebie dzwonimy, by poopowiadać co się u nas ciekawego wydarzyło, wspólnie spędzamy czas na typowo babskich rzeczach. Ona z radością, bo ma samych synów, ja z również, bo takiej mamy zawsze mi brakowało.

Wiem, że moja bariera ma swój początek głęboko w psychice. Gdzieś tam jest mur, którego nie mogę przebić nawet głową. Wiem, że moje zwlekanie w tym temacie, nie jest dla niej przyjemne. Możliwe, że nawet sprawia jej to przykrość, choć stara się tego nie okazywać. Wiem, że nie chce wywierać na mnie presji. Jestem jej za to bardzo wdzięczna i dlatego chciałabym sobie z tym murem w jakiś sposób poradzić. 

Czy też miałyście taki problem z mówieniem do bliskich osób na "ty"? Jak sobie z tym poradziliście? A może jesteście z teściami na "mamo" i "tato"? Podzielcie się jakimiś złotymi radami, bo mówienie bezosobowo już mnie męczy i staje się coraz trudniejsze 😉

Miłego wieczoru!

J. 

2 komentarze:

  1. Jestem na trochę "mamo", a trochę na Ty. W sensie jak zwracam się na szybko to jest " Nie gadaj, że sama to wszystko upiekłaś" . Moja prawie teściowa też jest luźna, a Sprawę ulatwilo mi to, że oprócz mnie są jeszcze 3 synowe i te z mniejszym stażem zaczely tak do niej mówić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powoli się przełamuje, póki co to w rozmowach telefonicznych mi łatwiej, ale nie wiem jak będzie na żywo :)

      Usuń