Muzyczna randka w Łodzi ...

Ostatnio po raz drugi udało mi się spełnić jedno z marzeń. Gdy kończyłam trzydzieści lat, w ramach prezentu urodzinowego mogłam zażyczyć sobie co chciałam. Pomyślicie, że to pewnie mało pomysłowe i oryginalne, ale mi akurat takie rozwiązanie bardzo po drodze :) Nie cierpię nietrafionych prezentów i wolę, że ktoś nawet wprost zapyta czego bym sobie życzyła, niż rozczarowanie ze zbytecznego podarku. Na okrągłe urodziny to musiało coś specjalnego.

To, ze kocham muzykę nie jest żadną tajemnicą. Od dziecka uwielbiam słuchać dźwięków, które do głębi poruszają moją duszę. Dlatego jako specjalny prezent urodzinowy wymyśliłam sobie bilety na musical "Les Mirables". 


"NĘDZNICY" W POLSCE

"Les Mirables" jest to francuski musical autorstwa Claude- Michela Schönberga powstały w 1860 roku na podstawie powieści "Nędznicy" Victora Hugo. Oryginał został przetłumaczony na 22 języki i wystawiony w 43 krajach. Co ciekawe, by dostać pozwolenie na wystawienie "Nędzników" trzeba spełnić rygorystyczne wymagania, więc nie każdy teatr muzyczny je dostaje.

W Polsce do tej pory "Les Mirables" można myło podziwiać w trzech miastach. W latach 1989-2000 w Teatrze Muzycznym im. Danuty Baduszkowej w Gdyni, w latach 2010-2012 w Teatrze Muzycznym Roma w Warszawie, oraz od 2017 roku w Teatrze Muzycznym w Łodzi.

Łódź była idealna. Mama R. tam mieszka i mieliśmy z kim zostawić córkę. Za pierwszym razem ich integracja słabo wyszła, choć pewnie dlatego, że Helka była wtedy dużo młodsza. Skończyło się pośpiesznym powrotem, bo płacz Heleny działał jak syrena strażacka, nawołując nas do domu. Babcia u wnuczki miała delikatnie mówiąc "bana" podczas kilku kolejnych odwiedzin :) Z czasem jednak nasza córa stała się bardziej odważna i gdy wznowiono "Nędzników" nie zastanawialiśmy się ani chwili. Helena bez marudzenia została z babcią i muszę przyznać, że poradziły sobie razem wyśmienicie.

SCENOGRAFIA

Tym razem również siedzieliśmy na balkonie, ale już w drugim rzędzie. Balkon ma to do siebie, że widać z niego również ukrytą pod sceną orkiestrę, co jeszcze potęguje muzyczne doznania. A jest czego słuchać i co oglądać. Cudowna, ogromna scena, na której pojawiają się jakby znikąd całe kamienice, mosty, elementy tętniącego życiem Paryża. W drugim akcie możemy podziwiać oszałamiająca barykadę, a dzięki obrotowej platformie, oglądamy ją w całej okazałości. Do tego pomysł użycia mappingu - czyli trójwymiarowego pokazu łączącego obraz, dźwięk i światło, jako uzupełnienie scenografii, jak dla mnie okazało się strzałem w dziesiątkę. I oczywiście najważniejsza kwestia, czyli muzyka.

MUZYKA

W obu przedstawieniach mieliśmy okazję podziwiać popisy wokalne naprawdę wspaniałych artystów. I choć wszyscy zrobili na mnie piorunujące wrażenie, a na niektórych utworach łezka samoistnie spływała po policzku, to na moją szczególną sympatię zasłużył Marcin Jajkiewicz wcielający się w postać głównego bohatera - byłego galernika Jean Valjeana. Jego solowe wykonanie  utworu Daj mu żyć przyprawiało mnie o dreszcze i na pewno na długo pozostanie w pamięci. Potrafił idealnie przekazać emocje z jakimi borykała się jego postać, jego walkę z demonami przeszłości i wewnętrzną przemianę, jaką przeszedł. Na oklaski zasługują również główne role kobiece w które wcielają się Agnieszka Przekupień - jako Fantine oraz Justyna Kopiszka - jako Eponine, która swoim wykonaniem utworu Sama tak wywołała owacje na stojąco.

PODSUMOWANIE

Myślę, że w "Nędznikach" każdy znajdzie coś dla siebie. Przeważające wzruszające i przejmujące sceny, są przeplatane zabawnymi epizodami, dzięki którym na chwilę zapomina się o dramatach z jakimi borykają się bohaterowie, a spektakularne sceny zbiorowe zapierają dech w piersiach i powodują nieodparta chęć wejścia na scenę i przyłączenia się do zbuntowanego tłumu. Naprawdę, takich emocji jak na "Nędznikach" nie odczułam nigdy wcześniej i podejrzewam, że na długo to widowisko zostanie moim numerem jeden. W przyszłym roku również mam zamiar się wybrać, lecz tym razem już na parter, by mieć porównanie :)

Jeśli kochacie dobrą muzykę, lubicie się wzruszać i przezywać prawdziwe emocję, z czystym sumieniem mogę Wam polecić ten musical.

Recenzja dotyczy spektaklu z 16 marca 2019 z obsadą :


Miłego dnia!

J.

5 komentarzy:

  1. Przyznam, że na musicalu nie byłam bardzo dawno. W ogóle ostatnio ze sztuką mam na bakier i muszę to nadrobić

    OdpowiedzUsuń
  2. Generalnie nie lubię musicali, ale mam bardziej na myśli filmy tego typu, ciekawa jestem czy taki musical z prawdziwego zdarzenia by mi się spodobał :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ogólnie nie przepadam za musicalami, choć jest kilka, które skradło moje serce. Być może Nędznicy do nich dołączą :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Och, od kiedy oglądałam musical w kinie, to mam ochotę zobaczyć go na żywo!

    OdpowiedzUsuń
  5. Chciałabym kiedyś na żywo obejrzeć i wysłuchać tak piękny musical jakim są Nędznicy.

    OdpowiedzUsuń