I obiecuję sobie, że... czyli po co są postanowienia noworoczne?

Długo się zastanawiałam czy w ogóle poruszać ten temat. W realizacji planów jestem całkiem dobra, głównie jeśli chodzi o planowanie podróży, czy gromadzenie oszczędności na jakiś konkretny cel. To wynika pewnie z mojego zadaniowego charakteru. Wtedy nie brakuje mi determinacji.

Gorzej jeśli cel dotyczy tylko i wyłącznie mojej skromnej osoby. Wtedy jakimś dziwnym zrządzeniem losu tracę motywację. Mam jej dużo na początku przedsięwzięcia, dużo też jej zużywam, dlatego dość szybko mi jej zaczyna brakować. Tak chyba wygląda przysłowiowy "słomiany zapał".

Najgorsze w tym wszystkim jest poczucie winy jakie mnie dopada, gdy w realizacji postanowienia noga się potknie, najczęściej już w lutym :) Oczywiście są tacy, którzy swoją determinację potrafią skrupulatnie upchnąć w ramy postawionych celów na kolejny rok. Choć nad tym szczerze ubolewam, niestety do takich ludzi nie należę. 

Dlatego w tym roku postanowiłam nie ustalać sobie standardowych postanowień lecz ująć je raczej w formie planu działania. Takiego, w którym nic się nie stanie, jak się coś posypie. Dla przykładu : zamiast tradycyjnego "chcę schudnąć" będzie "zacznę lepiej i zdrowiej planować posiłki". Pozwoli mi to nie tylko bardziej się zorganizować, ale także, jako skutek uboczny, pewnie nieco schudnąć. 

Aby nie przesadzać i nie narzucać sobie zbyt wiele, mam tylko kilka celów na 2019 rok. 

1. SPĘDZAĆ JAK NAJWIĘCEJ CZASU Z HELENKĄ 

Niby banał. Jednak odkąd wróciłam do pracy na cały etat, a Helena zaczęła chodzić do żłobka, tygodnie uciekają nam jeden za drugim. Tylko w weekendy mamy więcej czasy by nacieszyć się sobą. Dlatego w nadchodzącym roku chce tak rozplanować urlopy, żeby jak najczęściej móc z nią spędzić kilka dni pod rząd. A 2019 obfituje w wiele okazji do tak zwanych długich weekendów. Chciałabym wtedy wyjeżdżać nad "nasze" jezioro. Wśród ciszy i błogiego spokoju ładować baterie i cieszyć się moją małą córeczką :) 

2. PLANOWAĆ POSIŁKI 

O tym już wspominałam. Gdy byłam na macierzyńskim do perfekcji opanowałam planowanie zarówno zakupów jak i posiłków. Mieszkając dwa kilometry od najbliższego sklepu ciężko mi było wyskoczyć po jakąś brakującą drobnostkę do na przykład obiadu, który już pichcił się na kuchence. Dlatego planowanie tego, co w najbliższym tygodniu ugotuję swej rodzince stało się nawet naturalne. Po powrocie do pracy miałam przede wszystkim mniej czasu, więc nie chciałam go też marnować na stanie w sklepowych kolejkach lub przy przysłowiowych garach. Odbiło się to zarówno na domowym budżecie jak i na obwodzie mojego brzucha. O zgrozo! Stąd moje mocne postanowienie poprawy :) Przede wszystkim znalazłam narzędzie, które mi to ułatwi. Zakupy postanowiłam zamawiać przez internet. Jest to idealne rozwiązania dla ludzi żyjących w wiecznym niedoczasie :) Co do gotowania, chciałabym wprowadzić więcej ryb i warzyw, w przeróżnej formie, od tradycyjnej po zupy i zapiekanki. Mam swoje ulubione przepisy, które będę co jakiś czas powielać. 

3. REGULARNIE CZYTAĆ

Odkąd wróciłam do mojego hobby za nic w świecie nie chciałabym z niego zrezygnować. Postanowiłam więc czytać nadal, ale bez ustanawiania jakiś rekordów :) Mam jeszcze siedem książek ostatnio zakupionych lub podarowanych, które czekają na swoją kolej. Pewnie w niedługim czasie ta liczba się powiększy, bo zakupom w mojej ulubionej, internetowej księgarni wprost nie mogę się oprzeć. O nowościach w mojej domowej biblioteczce będę Was informować na moim fb :) 

4. ZAMKNĄĆ PEWNE FORMALNE SPRAWY

Jest kilka spraw, które w tym roku po prostu muszę dopiąć. O szczegółach opowiem Wam w momencie, gdy wszystko będzie zakończone. Wolę nie zapeszać. Mogę jedynie zdradzić, że jeśli wszystko się uda, przyniosą one pozytywne skutki.

5. WYCHODZIĆ CZĘŚCIEJ Z DOMU

Chodzi nie tylko o zwykłe spacery, choć i tych mamy ostatnio deficyt. W przyszłym roku chciałabym spędzać więcej czasu poza domem, jako budynkiem :) Więcej świeżego powietrza, przyrody i pokazywania otaczającego świata Helenie. Mała ostatnio bardzo interesuje się zwierzętami. Rozpoznaje ich coraz więcej i świetnie naśladuje ich odgłosy. Dlatego marzy mi się kolejna wycieczka do ZOO lub jakiś weekend w gospodarstwie agroturystycznym. Oczywiście z niecierpliwością czekam na rozpoczęcie sezonu rowerowego, by takich wycieczek organizować nam jak najwięcej. Na szczęście mieszkamy w takim rejonie, że wiele pięknych miejsc mamy zaledwie rzut kamieniem od domu.

6. MNIEJ PRACOWAĆ

Pewnie ten punkt nie spodobałby się mojemu szefowi, ale absolutnie nie chodzi o rzucanie pracy czy jakiekolwiek lenistwo i uchylanie od obowiązków :) Moja nieobecność w pracy trwała prawie dwa lata. W między czasie zmienił mi się szef i większość współpracowników, więc gdy wracałam po macierzyńskim czułam się jakbym zaczynała całkiem nową pracę. Pewnie dlatego chciałam jak najszybciej się wdrożyć w nowe obowiązki. Do tej pory staram się panować nad wszystkimi zadaniami, przez co często zdarza mi się przynosić je do domu. Bywają nawet sytuacje kiedy ślęczę nad laptopem całą sobotę. Tłumaczę sobie, że coś kosztem czegoś i tak dalej. Ale po dłuższym zastanowieniu muszę stwierdzić, ze jest to bardzo głupie. Praca jest ważna, wiadomo, ale żeby poświęcać się jej kosztem rodziny? To nie dla mnie. Powoli, sukcesywnie staram się rozgraniczać te dwie przestrzenie. A weekendy zostają tylko dla rodziny :)

7. ZADBAĆ O ZDROWIE

Kolejny punkt pod który można podpiąć praktycznie wszystko. Łączy się bezpośrednio z kilkoma wcześniejszymi celami. Lepiej jeść, więcej się ruszać - czegóż chcieć więcej :) A jednak mam jeszcze kilka aspektów mojego zdrowia nad którymi chciałabym popracować. Po pierwsze - wzrok. Pamiętacie, że jak coś dotyczy bezpośrednio mnie to ginie w czeluściach słomianego zapału? No własnie. Receptę na okulary mam już od pół roku. Salon optyczny jakoś nigdy nie jest mi po drodze. Ale koniec z tym. Koniec. Bo siedzę i ślepnę :) Kolejna kwestia o którą muszę zadbać to mój zszargany kręgosłup. Wiadomo jak jest on obciążony samą ciążą, a to dopiero początek. Potem miesiące w schylonej pozycji podczas latania za coraz szybszym dzieckiem, spanie w w literę H (kto ma dzieci ten wie), noszenie z początku kilku kilogramów, które z czasem ciążą coraz bardziej. Przyczyn można wymienić jeszcze o wiele więcej. U mnie jednak największą bolączką siedzenie przed laptopem. Mimo niedawnej rehabilitacji, planuję w tym roku odbyć kolejną "sesje".



Macie jakieś postanowienia noworoczne? Jeśli tak to śmiało się nimi podzielcie. Tylko pamiętajcie, by nie stawiać sobie zbyt wielu lub zbyt nierealnych celów. Łatwo się wtedy zniechęcić. Lepiej wybrać kilka, rzeczywiście możliwych do realizacji. Tego własnie Wam życzę w Nowym Roku :)

Miłego dnia!

J.


Jeśli spodobał Wam się tekst, będzie mi bardzo miło, jeśli podarujecie mu kolejne życie i udostępnicie.

16 komentarzy:

  1. Ech, też mam więcej książek do czytania niż czasu na ich czytanie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mniej pracować - to mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja w tym roku zrobiłam sporą listę tak zwanych postanowień :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Od jakiegoś czasu nie lubię długoterminowych postanowień, bo widzę, jak bardzo w ciągu roku się zmieniam i jak bardzo inne mam priorytetu... Coś tam zakładam oczywiście, główny drogowskaz jest stały, ale ze szczegółami już bywa różnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. ja się staram nie planować.. Ja żyję dniem dzisiejszym i jedyne co mam to marzenia- o zdrowiu i wspólnym szczęściu mojej rodziny :) Resztę jakoś ułożymy ;) Życzę wytrwałości w postanowieniach :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Bycie matką i kobietą pracująco-blogującą to spore wyzwanie :) A jeszcze do tego czas na swoje pasje, podziwiam. Ja też nie mam konkretnych planów w sensie: do tego dnia to i to, bo życie bywa nieprzewidywalne :) Co nie znaczy, że nie mam planów w ogóle. Elastyczność i umiejętność wyboru to też ważne cechy. Trzymam kciuki za spełnienie planów! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez tak uważam, nie ma co się zamykać w sztywnych wytycznych.

      Usuń
  7. O, zdecydowanie wole właśnie takie podejście, bo małymi kroczkami do celu! Sporo Twoich postanowień się pokrywa z moimi: też chciałabym częsciej wychodzić z domu i planować posiłki regularnie. Mam nadzieję, że się uda!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nowy Rok to takie magiczne przejście, nowy początek. Idealny moment na wyzwania ale tylko teoretycznie ;)

    OdpowiedzUsuń