Polacy nie gęsi, swój język mają. Czy na pewno?

W zdaniu "Polacy nie gęsi, swój język mają" Mikołaj Rej nie miał co prawda na myśli śnieżnobiałego ptactwa lecz łacinę, przekaz jest jednak podobny :) Jako Polacy nie musimy "gęgać" w innych językach, bo nasz własny, ojczysty jest na tyle piękny i bogaty, że powinien zaspokajać nasze wszystkie językowe potrzeby. Według Reja posługiwanie się łaciną zbyteczne i nikomu nie potrzebne. 

Jak jest dzisiaj? Czy w naszych czasach nie za często "gęgamy" w innych językach, kalecząc nieco swój? 


Od razu zaznaczę, że nie jestem żadną polonistką. Nie jestem też pisarką, dziennikarką, ani żadną specjalistką w kwestiach językowych. Jedynie amatorsko prowadzę dla Was to miejsce. Walę "babole" jak każdy. Chociażby teraz, gdy słownik podkreślił mi "babola" jako błąd :) Myślę, jednak, że jakiś podstawowy poziom posiadam i stara się go utrzymać. Mój zasób słów może nie jest oszałamiająco duży, ale nie jest też szczególnie skromny. Mam nadzieję, że dzięki temu te teksty w jakiś sposób do Was trafiają i są możliwe do przetrawienia. 

To tyle jeśli chodzi o słowo wstępu i odgórne usprawiedliwienie :) 


KORPO SLANG

Swoją pierwszą pracę rozpoczęłam od razu w korporacji. Jest to specyficzny rodzaj działalności, choć jako podwykonawca byłam dużo mniej zaangażowana w życie firmy. Tak było przez całe lata. W między czasie firma się zmieniła i po powrocie z urlopu macierzyńskiego trafiłam w sam środek korporacji :) W pełnym znaczeniu tego słowa. 

Nie byłam przyzwyczajona do takiego systemu. Na wszystko maile, kopie, skany. Początkowo ciężko było mi się przestawić. Z czasem już jakoś do tego przywykłam. Są jednak kwestie, których chyba nigdy nie zrozumiem, choć nie mam na nie wpływu.

Co to właściwie jest? Korpo slang to najogólniej branżowy żargon, którym posługują się pracownicy danej firmy. Zazwyczaj są to całe zwroty lub słowa zapożyczone z języka angielskiego, dodatkowo skrócone do minimum. Wszystko zależy od branży. Nowomowa jak o zjawisku mówią specjaliści powstaje głównie z powodów dość pragmatycznych. Jeśli w kontaktach np. z klientem posługujemy się językiem angielskim, dużo łatwiej się porozumiewać nawet między sobą za pomocą skrótów myślowych zaczerpniętych z angielskiego.

Oto kilka najpopularniejszych przykładów korpo slangu :

ASAP - (as soon as possible) czyli najszybciej jak to możliwe

DEADLINE - ostateczny termin wykonania jakiegoś zadania

FYI - (for you information) do Twojej wiadomości

AFAIK - (as far as I know) z tego co mi wiadomo

CALL - telekonferencja

LUNCH - po prostu przerwa na obiad


PONGLISH

W najprostszych słowach, jest to mieszanka języka polskiego i angielskiego. Najczęściej używany przez naszych rodaków na emigracji. O dziwo, im krócej przebywają poza granicami naszego państwa, tym użycie ponglisha jest bardziej widoczne. Taka przewrotna zależność :)

Określenie jest nieco prześmiewcze, ale i samo używanie ponglisha takie bywa. Bo jak się nie uśmiechnąć na usłyszane zdanie typu : na mieście były "trafiki" więc straciłem dużo "tajmu". Z jednej strony jest na swój sposób urocze, szczególnie dla kogoś kto na co dzień nie ma z tym do czynienia, lecz po czasie zaczyna być irytujące i wręcz groteskowe.


MŁODZIEŻOWA MOWA

Ostatnio oglądałam program śniadaniowy, w którym był poruszany temat języka jakim posługują się współcześni nastolatkowie. Tutaj chęć skrócania pewnych wyrażeń powstała na skutek używania wiadomości tekstowych jako środka komunikacji. Choć w dobie popularnych komunikatorów internetowych, które są darmowe i nie ograniczają ilości użytych znaków, nie powinno się to liczyć, to mam wrażenie, że im wiadomość jest krótsza tym lepsza i bardziej zrozumiała. W większości nadal są to zapożyczenia z języka angielskiego, choć pojawiają się już polskie skróty. Nie bez znaczenie są także wszelkie obrazki i emotikony, które jak merci potrafią wyrazić więcej niż tysiąc słów :)

I tym sposobem mamy potężny arsenał przykładów :)

OMG - (oh my God) czyli takie nasze "o mój Boże", używane jako określenie czegoś szokującego

KK - to nic innego jak znane nam OK tylko w ekspresowej wersji, bo zamiast dwóch innych liter mamy dwie takie same, więc nie trzeba ich szukać po klawiaturze :)

IDK - (I dont know) nie wiem

BTW - (by the way) czyli nawiasem mówiąc, swoją drogą

LOL - (Laughing out loud) bardzo popularny i znany wszystkim skrót wyrażający głośny, niepowstrzymany śmiech

XOXO - (Hugs and kisses) w najprostszym tłumaczeniu - buziaczki i uściski

THX - (Thanks) po prostu dzięki

ZW - zaraz wracam, używany w momencie gdy odchodzimy od komputera

NW - polska wersja IDK czyli nie wiem

JJ - już jestem


Można się pogubić w tym gąszczu znaków, skrótów i literek, prawda? Mam wrażenie, że to wszystko powoduje, że cofamy się w czasie. Niedługo zamiast słów będziemy się ograniczali do wzruszania ramionami czy kiwnięcia głową. Przykra jest ta świadomość, że mogą przyjść takie czasy, kiedy nie będzie dla kogo pisać, a pod postem pojawią się komentarze XOXO.

No cóż, tak to już jest. Podążamy z duchem czasu, często z zamkniętymi oczami, nie zastanawiając się nad konsekwencjami.

Nie przedłużając, bo nie chcę Wam zabierać "tajmu". Btw u mnie wszystko kk, odezwę się do Was asap, xoxo :)

Miłego dnia!

J.


Jeśli spodobał Wam się tekst, będzie mi bardzo miło, jeśli zostawicie po sobie ślad w postaci komentarza lub podarujecie mu kolejne życie i udostępnicie.

10 komentarzy:

  1. Niestety na tym chyba polega rozwój języka,że zmienia się pod wpływem czegoś tram i może nam się to nie podobać, ale tak będzie i tak było :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja raczej nie używam takich słów, a 80% skrótów które wymieniłeś to nawet nie znałam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. To teraz tak z punktu widzenia kogoś kto używa wyżej wymienionych form - korpo slang? Młodzież go używa częściej niż omg, lol itp za to BTW bardzo często dostaje podczas komunikacji mailowej z firmami 😊

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio zauważyłam, że faktycznie... Za dużo używam, słów, które są zapożyczone. Muszę więcej zwracać uwagę na to jak się wyrazam

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie najbardziej wkurza, że młodzież stosuje coraz więcej skrótów i bezsensownych wyrażeń, a przecież nasz język ma wiele pięknych wyrazów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie się podoba, że język ewoluuje, przyjmuje naleciałości z innych języków, ale pod warunkiem, że nie ma na to polskich odpowiedników, prostych i konkretnych.

    OdpowiedzUsuń
  7. Od wieków pojawiają się w naszym języku zapożyczenia :P Nasz język jest piękny, ale nie wiem, czy jesteśmy w stanie coś poradzić na pojawiania się w nim obcych wyrazów.

    OdpowiedzUsuń
  8. Korpo slang mnie rozwalił. No ale jakoś muszą się komunikować, ale trochę te niektóre tłumaczenia są inne niż zakładałem. Co do slangu młodzieżowego, to pare lat temu czytałam te wszystkie tłumaczenia. Co kto oznacza itp to poczułem się staro, bo nic z tego nie znałam 🤣🤣🤣

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozbawiłaś mnie końcówką :) Używam części z tych wyrażeń, najczęściej chyba btw i lol. Szczęśliwie nie znam korpo mowy i mam nadzieję nigdy nie poznać ;>

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie lubię korposlangu, ale jak pracowałam w korpotacji, nie miałam wyjścia :D Z mowy młodzieżowej mam kilka zwrotów, ale to raczej z mojego pokolenia, a nie obecnych milenialsów ;) Natomaist pochodzę z Bialegostoku i lubię swoją gwarę podlaską :)

    OdpowiedzUsuń