i obiecuję sobie, że... czyli po co są postanowienia noworoczne?

Długo się zastanawiałam czy w ogóle poruszać ten temat. W realizacji planów jestem całkiem dobra, głównie jeśli chodzi o planowanie podróży, czy gromadzenie oszczędności na jakiś konkretny cel. To wynika pewnie z mojego zadaniowego charakteru. Wtedy nie brakuje mi determinacji.

Gorzej jeśli cel dotyczy tylko i wyłącznie mojej skromnej osoby. Wtedy jakimś dziwnym zrządzeniem losu tracę motywację. Mam jej dużo na początku przedsięwzięcia, dużo też jej zużywam, dlatego dość szybko mi jej zaczyna brakować. Tak chyba wygląda przysłowiowy "słomiany zapał".

Czytanie na zawołanie #grudzień

Witam Was wszystkich w końcówce roku. Dopiero co planowałam święta, a już za chwilę przyjdzie żegnać stary, a witać Nowy Rok. Niestety upływ czasu widać najszybciej po dzieciach. Serio. Nie wiem jak to się stało, że Helena lada moment skończy dwa lata. Niesamowite.

Ale dziś nie o tym. Znów, gdy dopadam do klawiatury komputera nieco mnie ponosi i zaczynam znacząco odbiegać od tematu. A dziś chciałam Was znów zaprosić do mojej "czytelni". Ostatnio czytanie to jedno z moich najbardziej ulubionych zajęć. Z książką w reku spędzam każdą wolną chwilę :) Tak już mam, jak się w coś wkręcę to już tak do granic możliwości.

Merry, srery, i inne dupery

Z góry przepraszam za mało elegancki tytuł, ale jak sobie pomyślę w jaki sposób nazwać te wszystkie kurzołapy świąteczne, to właśnie taki opis mi kołacze po głowie. 

Nie żebym cokolwiek do nich miała, uwierzycie mi, że jest wręcz przeciwnie, uwielbiam takie pierdoły. Ale jest tego taka ilość, że nawet Święty Mikołaj miałby dość, tym bardziej jakby oglądał je od listopada.

Ostatnio, przy okazji wpisu o zdrowym egoizmie w święta,  opowiadałam Wam o choince w moim rodzinnym domu. Kto nie widział klika tu.

Czytanie na zawołanie #listopad

Dziś mam dla Was kolejny wpis z serii #czytanie na zawołanie :)

Mam nadzieję, że i tym razem znajdziecie coś dla siebie. Coś idealnego na zimowe, długie wieczory, które wręcz zachęcają do schowania się przed światem z książką w ręku.Dla mnie jest to idealny plan na spędzanie wolnego czasu, którego ostatnio i tak mam niewiele. Dlatego jeśli chcę zresetować głowę, oderwać myśli od spraw dnia codziennego, odpłynąć w zupełnie nowe miejsca, wieczór z książką jest do tego stworzony.


Zdrowy egoizm w Święta czyli czy nadal jestem dobrym człowiekiem?

Już jako dziecko uwielbiałam Święta.  Nie tylko za prezenty pod choinką, które umówmy się - w "moich " czasach nie należały do tych wymarzonych, ale przede wszystkim za atmosferę jaka im towarzyszyła. I choć najczęściej świętom w moim rodzinnym domu brakowało wiele do tych z amerykańskich filmów, to jednak zawsze był szczególny czas.

Nie znaczy Nie

"Nie, nie, nie. Nie to nie. Mówię nie, gdy myślę nie. Czemu więc czytasz NIE jakby NIE było tak." 

To fragment piosenki pt. "Sic" zespołu Hey. Idealnie opisuje to, co chę Wam dzisiaj powiedzieć. 


Jedenaste - nie narzekaj !

Ostatnio mam wrażenie, że chyba urodziłam się w nieodpowiednich czasach. Albo jestem po prostu niedostosowana :) Zwykła ludzka uprzejmość nie powinna być czymś odświętnym, na co trzeba jakoś szczególnie zasłużyć. To raczej sprawa podstawowa, trochę jak odruch bezwarunkowy, nad którym nie mamy władzy. W taki razie skąd w nas tyle złości i egoizmu?


Gdy dymek szkodzi podwójnie

Będąc w ciąży bardzo często odwiedzałam gabinet stomatologiczny. Mam ogólnie słabe zęby, co w ciąży się tylko spotęgowało, więc bywało, że wizyty miałam nawet co tydzień. Któregoś razy mój dentysta był nieobecny, zastąpił go inny lekarz. Przed przystąpieniem do zabiegu, przeprowadził dokładny wywiad. W pewnym momencie zapytał, czy palę papierosy. Pokręciłam przecząco głową, zaskoczona, że takie pytanie w ogóle padło. Wymownie pomasowałam się po brzuchu, jak to mają w zwyczaju przyszłe matki, zastanawiając się czy sam fakt bycia w stanie błogosławionym nie jest odpowiedzią samą w sobie. Okazało się, że jednak nie. Doktor miał już wiele ciężarnych pacjentek, które mimo noszenia pod sercem potomka, nie zrezygnowały z dymka.


Czytanie na zawołanie #październik

W ostatnim czasie udało mi się jakoś wziąć w garść, trochę się zorganizować i znaleźć chwile dla siebie. Te nieczęste momenty chce wykorzystać jak najlepiej i zrobić coś, co sprawia mi czystą, niczym niepohamowaną radość. Po jakiejś półtorarocznej przerwie (czy to przypadek, że akurat tyle ma Helena?) wróciłam do czytania książek. Pod koniec ciąży pochłaniałam ich chyba więcej niż jedzenia, co akurat wyszło mi na dobre :)


Słowo na niedzielę

W dzisiejszym wpisie poruszymy bardzo ważny temat, który ostatnio nie chce mi wyjść z głowy. Dlatego postanowiłam podzielić się swoimi spostrzeżeniami z Wami. Tekst nieco przekoloryzowany i z lekkim przymrużeniem oka - to dlatego, by lepiej zobrazować, to co się ostatnio wokół nas dzieje. A mam wrażenie, że dzieje się źle i za dużo.