Czy znalazłam magię ? Czyli rezencja książki "Magia ukryta w kamieniu".

Zauważyłam, że kwiecień i maj jakoś słabo wygląda pod względem przeczytanych książek. Z jednej strony coraz lepsza pogoda wymusza wręcz przebywanie na świeżym powietrzu, co z kolei w spokojnym czytaniu nie pomaga, gdyż, moje dziecię absorbuje wszelką uwagę. Na szczęście ostatnie weekend okazała się pod tym względem zbawienny. 


Wyjechaliśmy do dziadków R., gdzie mamy taką naszą małą samotnie w postaci przyczepy kempingowej. Ogromny ogród, świeże powietrze, jezioro za ogrodzeniem. Wprost idealne warunki do wypoczynku. Do tego przestrzeń, dzięki której Helena w końcu mogła samodzielnie zużyć pokłady energii. Nie mogło być lepiej. Akurat w tygodniu poprzedzającym nasz wyjazd doszła do mnie książka, którą miałam zamiar przeczytać w ramach zabawy zwanej "booktour". Już sam tytuł mnie zaciekawił , bo to "Magia ukryta w kamieniu" Katarzyny Grabowskiej

Organizatorką akcji jest Wiktoria z bloga Wind of renewal . Zabawa polega na tym, że książka wędruje z rąk do rąk. Każda osoba do której trafi ma określony czas na przeczytanie książki i podzielenie się swoją opinią. Po - wydawać by się mogło - niekończącym się oczekiwaniu, przyszła kolej na mnie.

Szczerze mówiąc, początkowo byłam nastawiona do tej książki dość sceptycznie. Jakoś wizja lokalnej obyczajówki z nutką fanstasy nie wydawała mi się nazbyt ekscytująca. Trochę od niechcenia się za nią i stało się to, czego się nie spodziewałam. Książka wciągnęła mnie niesamowicie. Nim się nie oglądnęłam, a już miałam przed sobą ostatnią stronę.

Główną bohaterkę - Julię poznajemy w momencie, gdy po skończonej szkole ma zamiar udać się na zasłużone wakacje i wraz z przyjaciółkami wygrzewać się na plażach Costa Brava - jakże uwielbianych przez Polaków. Plany planami, a życie jak to życie, lubi je weryfikować. Julia musi zmienić kierunek wyprawy i zamiast do słonecznej Hiszpanii wyrusza do miejscowości Kamienisko, by zaopiekować się chora babcią. Po pierwszym, adaptacyjnym szoku, nastolatka zaczyna doceniać towarzystwo babci, z lubością wsłuchuje się w jej opowieści i chętnie wyręcza ją ze wszystkich obowiązków domowych. Gdy babcia opowiada o tajemniczym mężczyźnie sprzed lat oraz dziwnej relacji jaka ich łączyła, dziewczyna z zaciekawieniem rusza w stronę lasu, gdzie na uboczy mieszka ów mężczyzna. Poznając staruszka otwiera drzwi do kolejnych tajemnic, których tym razem babcia nie chce jej wyjawić. Zakazuje kontaktów z starym Mateuszem, wchodzenia w pobliski las, a tym bardziej szukania dziwnego kamienia, o którym opowiadał jej starzec. Oczywiście, zdjęta ciekawością nastolatka tym bardziej dąży do znalezienia odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Z pomocą przychodzi wspomniany staruszek, który z chęcią pokazuje dziewczynie drogę do magicznego obeliska.

Na środku polany stoi i on. Ogromny głaz z dziwacznymi znakami. Gdy Julia przez przypadek go dotyka staje się coś, co na zawsze zmieni jej życie. Przez moment myśli, że jedynie zgubiła drogę do domu, jednak coraz nowe sygnały sugerują, że jest od niego znaczniej dalej niż kiedykolwiek mogłaby pomyśleć.

Julia ląduje w spowitej chmurami i mrokiem krainie zwanej Burią. Wyjęta jakby wprost ze średniowiecza sceneria w niczym nie przypomina jej świata. Młodej dziewczynie trudno się przyzwyczaić do spartańskich warunków, a i udowodnić swoją niewinność wobec zarzutu o stosowanie czarnej magii nie było łatwo. Mimo początkowych problemów udaje jej zyskać sympatie i szacunek, gdy instruuje początkującego medyka, by ten przeprowadził cesarskie cięcie, ratując tym samym ciężarną i dziecko przed niehybną śmiercią.  Dzięki temu zostaje otoczona opieką przez panującego władcę. Nie zmienia to jednak położenia dziewczyny, gdyż sam fakt bycia kobietą w tamtych okolicznościach niósł za sobą pewne utrudnienia, przez co nasza bohaterka wpadała w coraz to nowe kłopoty z wyjątkową łatwością.

A skoro kłopoty, to musi się tez pojawić, ktoś, kto pomoże bohaterce się z nich wykaraskać. I tutaj nie możemy liczyć na nudę, gdyż dziewczyna okazuje się podatna na względy obu bohaterskich rycerzy, którzy co rusz przychodzą jej z odsieczą. Sama nie wie w czyją stronę jej serce bije bardziej. Sytuacja wydaje się o tyle skomplikowana, gdyż obaj mają pewne zobowiązania. Jeden posiada już żonę i dopiero co został ojcem, natomiast los drugiego został przypieczętowany już gdy był dzieckiem - ma poślubić księżniczkę z sąsiedniego królestwa i tym samym zapewnić swej krainie pokój i umiarkowane szczęście.

W książce znajdziemy wiele ciekawych i wciągających wątków. Z każdą kolejną stroną akcja nabiera tempa tak, że nie mama miejsca na nudę. Gdy już przez moment myślimy, że oto na zakręcie pojawia się rozwiązanie zagadki, autorka każe nam się uzbroić w kolejne pokłady cierpliwości i zasiewa w głowie ziarno następnej tajemnicy. Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że ta lektura wciągnie mnie tak bardzo. A naprawdę mnie porwała i wprost nie mogę się doczekać kiedy sięgnę po kolejną część. Z czystym sumieniem polecam Wam tą pozycję. Oczywiście jeśli nie boicie się wciągnięcia do magicznej Burii.

Miłego  dnia!

J.







1 komentarz: