Czy przyznajesz się do winy?

Już ze trzy razy kasowałam wstęp i zaczynałam od nowa. Wszystko przez to, że nie wiem jak ubrać w słowa mój dzisiejszy wpis, by - po pierwsze, nie pozwolić na ponowne uruchomienie mojej irytacji, a po drugie - zbytnio nie popłynąć :) Może zacznę od początku, czyli od sytuacji, która miała miejsce wczoraj, a stała się iskrą zapalną do pełnej emocji dyskusji. Wszystko zaczęło się jak zwykle niewinnie. Z racji miejsca w jakim pracuję na co dzień, rozmowa zeszła na pastę do zębów, która miała być dodawana do paczek dla dzieci. Zapytałam, czy ten rodzaj również ma fluor, co w przypadku pasty dla dzieci nawet w wieku 0-2 jest częste. W odpowiedzi usłyszałam, żebym nie przesadzała i się nie czepiała. To jedno pytanie wystarczyło by uruchomienia całej lawiny żali i pretensji skierowanych do współczesnych matek, które w tamtym momencie reprezentowane były przez moją skromną osobę. Ostateczny wniosek mojej rozmówczyni brzmiał mniej więcej tak : "ja bym nie chciała, żeby moje dziecko było wychowywane przez takie matki jak są teraz". 

Tego już było za wiele na moje nerwy, które nota bene nie tak łatwo spuścić z wodzy. Dlatego dziś wspólnie rozprawimy się z niektórymi niesprawiedliwymi ocenami. 

Na ławie oskarżonych zasiądzie ona - Matka XXI wieku. W roli obrońcy wystąpię ja, a oskarżycielem będą matki sprzed 20 i więcej lat. Zaczynamy przedstawienie. Proszę wstać!  

SĄD IDZIE !



ZARZUT 1 

KORZYSTANIE Z USŁUG DORADCY LAKTACYJNEGO  


Ten argument pojawił się w momencie, gdy oskarżona o szukanie informacji w internecie powiedziałam, że na początku swej mlecznej drogi zdałam się całkowicie na wiedzę i doświadczenie Certyfikowanego Doradcy Laktacyjnego. Oj to było jak wbicie kija w mrowisko. Jak ja śmiałam prosić o pomoc w czynności, która przecież jest tak naturalna? I w ogóle co to za wymysł? A ja nie dość, że śmiałam to jeszcze wykorzystałam tą wiedzę w 100% i nic a nic nie żałuję :) Według WHO zaleca się wyłączne karmienie piersią dziecka przez pierwsze pół roku jego życia. Według statystyk w Polsce tylko 4% kobiet dociera do tego momentu, co plasuje nas na szarym końcu wśród krajów europejskich. Większość mam rezygnuje w trakcie trzech pierwszych miesięcy, gdyż właśnie wtedy pojawią się pierwsze kryzysy laktacyjne. Mają one związek zarówno ze skokami rozwojowymi dziecka - kiedy zwiększa się jego zapotrzebowanie na pokarm i piersi po prostu nie wyrabiają, jak i zmęczeniem, stresem czy zmianami hormonalnymi. Stan ten trwa zazwyczaj około 7 dni i po tym czasie laktacja wraca do normy. Niestety często w tym okresie kobiety dają za wygraną i kończą swoja przygodę z karmieniem piersią. A gdyby wcześniej posiadać wiedzę, że taki stan rzeczy jest całkowicie naturalny, że nie ma się czym stresować, że spotyka to każdą z nas, o ile łatwiej jest przebrnąć przez te trudne momenty. Nawiasem mówiąc, moja rozmówczyń należy właśnie do tej większości, która karmiła tylko trzy miesiące. A może gdyby skorzystała z czyjegoś doświadczenia i wiedzy, karmiłaby dłużej. Kto wie :) W każdym razie bardzo Wam polecam skorzystanie z usług specjalisty, bo łatwiej jest się to pewnych spraw przygotować jeśli mamy solidna podstawę w postaci wiedzy. Nie ma w tym nic niezwykłego, nic złego i nic specjalnego :) 



ZARZUT 2 

STOSOWANIE SIĘ DO ZALECEŃ WHO ZAMIAST DO BABCINYCH RAD


Współczesnej matce zarzuca się lekceważenie pradawnej wiedzy przekazywanej z pokolenia na pokolenie przez bardziej doświadczone członkinie rodu. Oskarża się nas o ignorancję domowych sposobów na wszelkie dolegliwości niemowlęcego organizmu, korzystanie z jednorazowych pieluch, słoiczków i innych wynalazków współczesności. Tak samo jest w przypadku rozszerzanie diety u niemowlaków. Moja rozmówczyni posiliła się przykładem jednej ze swoich koleżanek. Młoda mama, delikatnie mówiąc zbeształa babcię za podanie półrocznemu niemowlakowi jakieś delikatnie, jarzynowej zupki. Za taki stan rzeczy obwiniała przesadną - w jej opinii - tendencję współczesnych matek do polegania na informacjach znalezionych w czeluściach internetu. Co ciekawe jako przykład  tego nieodpowiedzialnego zachowania podała zalecenia WHO. Według zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia u dzieci, które były karmione wyłącznie mlekiem matki, można zacząć rozszerzać dietę w wieku 6 miesięcy, u dzieci karmionych mlekiem modyfikowanym ten moment może nastąpić już w wieku 4 miesięcy. Ja i moje siostry nie zaznałyśmy matczynego mleka, więc miałyśmy rozszerzaną dietę już po skończeniu czterech miesięcy. Jak widać, choć niecelowo i nieświadomie, moi rodzice działali zgodnie z zaleceniami WHO. Mimo, że nie mieli bladego pojęcia o tym, że takie zalecenia istnieją, instynktownie zrobili coś co się z nimi pokryło. Dlatego sam argument, że to jakieś wymysły uważam za słaby :) Kolejna kwestia jest taka, że aby coś krytykować wypadałoby się najpierw z tym zapoznać, żeby mieć w ogóle pojęcie o czym się mówi :) 


ZARZUT 3

ZASPOKAJANIE NIE TYLKO PODSTAWOWYCH POTRZEB


Pewnie każda z nas choć raz w swej matczynej karierze usłyszała kultowe już zdanie "nie noś, bo przyzwyczaisz". Bezsensowność tego stwierdzenia bardzo obrazowo przedstawił mi rehabilitant, do którego trafiliśmy gdy Helka miała zaledwie miesiąc. Powiedział mi wtedy bardzo mądre zdanie : "nie można przyzwyczaić dziecka do noszenia, bo ono już w momencie porodu jest do tego  przyzwyczajone. Przez dziewięć miesięcy było noszone, to praktycznie jego środowisko naturalne". Te słowa dały mi do myślenia, a w późniejszym czasie nie raz służyły jako kontr argument do rzucanych mi w twarz oskarżeń. Z drugiej strony nie ma co się dziwić "cywilom", że szerzą takie farmazony skoro nawet niektóre, bardziej leciwe położne dalej żyją w przekonaniu, że niemowlęta to terroryści. Nie wiem skąd przekonanie, że kilkudniowy czy kilkutygodniowy bobas ma tak rozwinięte umiejętności manipulacyjne, by omamić dorosłego, myślącego człowieka ;) Osobiście miałam styczność z takim rozumowaniem, gdy w ramach wizyty patronażowej odwiedziła nas położna z przychodni. Zapytała o częstotliwość przystawiania Heleny do piersi. Odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że karmię ją na żądanie. Pani położna stwierdziła, że za często i poleciła podawanie jej smoczka, bo - tu cytat - "wyrośnie z niej mała terrorystka". Na szczęście Helka stanowczo odmówiła smoka, krztusząc się przy tym i wiercąc niesamowicie :) Model znany przed laty, gdzie dzieci się wychowywało bez przesadnej bliskości, w dzisiejszych czasach na szczęście ma niewielu zwolenników wśród współczesnych rodziców. To, że dbamy o naszą relację z dzieckiem już od chwili jego narodzin, nie powinno nikogo dziwić. Każdej matce zależy przede wszystkim na dobru dziecka i na tym, by w przyszłości stało się szczęśliwym człowiekiem. W jaki sposób ma to osiągnąć jeśli nie dzięki bliskości oraz ciepłej, pełnej zaufania i zrozumienia relacji z rodzicami? No jak?


ZARZUT 4

DOSZUKIWANIE SIĘ NIEDOSKONAŁOŚCI U DZIECI


Cóż się kryje pod tak tajemniczym tytułem? Nie chodzi bynajmniej o jakieś skazy na urodzie. Nie, nie.  Podobno my, współczesne matki mamy - delikatnie mówiąc - hopla na punkcie wyszukiwania u swych, głównie pierwszych dzieci oznak jakiś nieprawidłowości. Jak nie wzmożone napięcie mięśniowe, to asymetria. Jak nie problemy z trawieniem laktozy, to uczulenie na gluten i tak bez końca. Nie spoczniemy dopóki z tego małego, jałowego człowieczka nie zrobimy kolejnego, przykładnego hipochondryka :) Of course. Przecież nam, wszystko wiedzącym matkom, tylko o to chodzi :) Nie oszukujmy się - takie schorzenia istniały też wcześniej, jednak większość rodziców nie był świadoma ich istnienia. Podejrzewam, że nadal spore grono nie orientuje się w temacie, jednak nie można winić matek za wiedzę jaką posiadają i za chęć jej zdobywania. Dopiero na wspomnianej wcześniej rehabilitacji zdałam sobie sprawę, jak wczesny rozwój niemowlęcia ma tak ogromy wpływ na jego późniejsze życie. Sprawdzanie stanu zdrowia dziecka nie jest więc nadgorliwością, nadopiekuńczością, ani żadnym wymysłem. To po prostu nasz zasrany obowiązek :) I niech każdy kto się z tym nie zgadza spróbuje zarejestrować się do jakiegokolwiek lekarza specjalisty. Nie, dziękuję serdecznie. Nie wiem jak Wy, ale ja osobiście dziękuję iw wolę zapobiegać niż leczyć :)


ZARZUT 5

STANOWCZE ODMAWIANIE POJENIA DZIECI

I tu znów zahaczymy nieco o dwa pierwsze punkty. Według zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia nie ma potrzeby dodatkowo podawać wody dzieciom, które są karmione wyłącznie piersią. Nawet podczas upałów wystarczy częściej podawać dziecku pierś. Organizm kobiety dostosowuje się do danych warunków, rodzaj pokarmu także. Jeśli podczas upałów, gdy niemowlakowi wyjątkowo chce się pić, przystawiamy niemowlaka do piersi częściej, pokarm na początku będzie rzadszy, tak by zaspokoić pragnienie malca. Natomiast dzieci karmione mieszkanką powinny dodatkowo dostawać wodę. To są suche fakty, nie żadne wymysły. Tak naprawdę powie nam to każda położna "na czasie". Nie zmienia to jednak podejścia niektórych osób. Ile musiałam się nawalczyć, by dotrzeć do co poniektórych, by w końcu do nich dotarły, już nie tylko moje, ale i naukowe argumenty. 



MOWA KOŃCOWA 

Szanowna Ławo Przysięgłych i wszyscy zebrani bycie mamą w dzisiejszych czasach nie należy do zadań prostych. Mamy co prawda wiele udogodnień. Mamy pieluszki jednorazowe, pralki automatyczne, wydłużony urlop macierzyński, pomoc i wsparcie ze strony swoich drugich połówek. Posiadamy też wiedzę o rozwoju, pielęgnacji i potrzebach noworodka, niemowlaka, a także starszego dziecka. Rozumiemy jego uczucia, wiemy jak pewne zachowania wpłyną na nasze dzieci. Mamy świadomość, że to jakie relacje z dzieckiem nawiążemy teraz, jakie wartości przekażemy odbije się w jego późniejszym życiu. Czy dziecko, któremu stale się podcina skrzydła, w dorosłym życiu będzie umiało je rozłożyć i dolecieć do celu. Czy dziecko, które nie wie, że nie ludzie nie są idealni i popełniają błędy, łatwo będzie przełknąć gorzki smak porażki? Myślę, że świadomość jaka odpowiedzialność na nas ciąży sprawia, że jesteśmy nieco "innymi" matkami. 

Czy jest w tym jakaś wina? Czy to, że chcemy wychować nasze dzieci na samodzielnych, mądrych uczuciowo rozwiniętych ludzi, czyni z nas złe matki? 

A powiem Wam co jest jeszcze gorsze. Mam wrażenie, że cały czas musimy coś komuś udowadniać. Jesteśmy non stop stawiane przy tablicy i odpytywane ze słuszności swoich decyzji. Właśnie w tym się najbardziej różnimy od matek sprzed X lat - jesteśmy wystawione na ocenę. Najlepsze, że nie przez bliski, nie przez mężów, partnerów czy bezdzietne koleżanki. Najbardziej nam się obrywa od innych matek. I szczerze mówiąc to mogłabym się zamienić i wychowywać dziecko tak, jak dziś to robię, z tą samą wiedzą i czujności, lecz w tamtych, mniej wymagających psychicznie czasach.

Dlatego z całą mocą internetu, wnoszę do Wysokiego Sądu o uniewinnienie wszystkich Matek od stawianych im zarzutów! 


J. 






9 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy post może kiedyś mi się on przyda :D Powodzenia w pisaniu bloga :D

    ZAPRASZAM NA MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  2. O tak jest to bardzo współczesny problem XXI wieku. Sama na początku z dzieckiem byłam zagubiona i szukałam pomocy u innych. Korzystałam z pomocy specjalistów i nie raz spotkałam się z hejtem ze strony innych osób.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz, konflikt stare - młode trwa od lat. Gdy byłam młodą matką spotkałam się z wieloma dawnymi poglądami, które mi nie pasowały.

    OdpowiedzUsuń
  4. W tej kwestii zawsze były, są i będą różnice. Nie oceniajmy, nie narzucajmy innym swoich racji. Tu liczy się przecież szczęście dzieci. W kilku punktach popieram, ale nie we wszystkich. I niech tak pozostanie. Wychowałam syna - może nie idealnie - ale z miłością i oddaniem.

    OdpowiedzUsuń
  5. O jejku! Nie spotkałam się wcześniej z takim czy podobnym postem ! Super pomysł :D Na razie do niczego przyznać się nie mogę, nie jestem mamą ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przychylam się do wniosku! :)

    Mam podobne obserwacje, odczucia i frustracje.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czy o recydywie coś będzie przy kolejnym dziecku? Bo coś czuję, że nawet kara surowa tu nie pomoże!

    OdpowiedzUsuń
  8. Przecież każda mama wie najlepiej, a babcie to już w ogóle!

    OdpowiedzUsuń

  9. https://luxhairshop.blogspot.com/
    (๑′ᴗ‵๑)I Lᵒᵛᵉᵧₒᵤ❤
    Love your blog, thank you for sharing.

    OdpowiedzUsuń