Adaptacja w przedszkolu - zło konieczne?

CZY ADAPTACJĘ DA SIĘ PRZEJŚĆ BEZBOLEŚNIE? 

 

Za nami pierwsze dniu w nowym przedszkolu. Choć Helena przez ostatnie dwa lata uczęszczała do żłobka, to nowe miejsce, nowe pani i dzieci mogły spowodować uczucie niepewności i strachu. Co zrobić by się go pozbyć? Możliwości jest wiele i wszystkie sprowadzają się do tego, że każde dziecko jest inne i potrzebuje indywidualnego podejścia. 

W naszym przypadku było nieco łatwiej. Helena uwielbiała swój żłobek. Przez długi czas chętnie tam zostawała. Do domu wracała pełna energii, z ogromnym entuzjazmem opowiadała o swoim dniu w placówkach i przygodach, jakie tam przeżyła. Jednak w ostatnich tygodniach jej zapał osłabł, do tego stopnia, że wraz z przekroczeniem progu szatni marudziła, że nie chce wchodzić. Nie obyło się nawet bez gromkich łez i szlochu. Okazuje się jednak, że wszelkie żale przechodziły wraz z zamknięciem drzwi sali. Wtedy zaczęłam się zastanawiać w czym tkwi problem. Przecież do tej pory uwielbiała to miejsce. Co mogło się nagle stać? 

Przyczyna okazała sie dość prosta. Moje dziecko dorosło. Choć to może zbyt wielkie słowo. Ona po prostu czuła się już zbyt duża na żłobek i zwyczajnie chciał wykonać kolejny krok. O przedszkolu opowiadała już od początku wakacji. Nawet nauczyła się na pamięć zwrotu "idę do przedszkola od września" :).

Jest w tym również i nasza cegiełka. Powtarzaliśmy jej jacy jesteśmy dumni, że stała się już przedszkolakiem. Obudziliśmy w niej poczucie, że to nowy, świetny etap i cudowne miejsce, gdzie znajdzie nowych przyjaciół. Nie bała się tego kroku, a wręcz go wyczekiwała. 

 W jaki sposób można dziecku ułatwić ropoczęcie tak ważnego w jego rozwoju etapu? 

Przede wszystkim  trzeba w dziecku rozbudzić zaufanie. Nie tylko wobec placówki, ale przede wszystkim wobec rodzica. To na nas ciąży odpowiedzialność by dziecko nie straciło ufności. Nie wolno nam zapewniać dziecka, że wracamy tylko po coś do auta i z piskiem opono uciec spod przedszkola. Dziecko poczuje się jeszcze bardziej niepewne. Warto dziecku wytłumaczyć dlaczego powinno zostać z paniami, w jakiej porze po nie wrócimy i dotrzymywać tych obietnic. W fazie adaptacji powinniśmy pamietać by nie odbierać dzicka jako ostatniego. Wzbudzi w nim to niepotrzebny strach. 

Podstawową zasadą jest również to, by nie rezygnować po pierwszym wybuchu płaczu naszej pociechy. Takie sytuacje obserwowałam już w żłobku. Po pierwszych łzach płynących po pucołowatych policzkach, przerażeni rodzice zabierali swe pociechy, przeklinając w duchu własną decyzję. Te dzieci nigdy już niem wróciły do żłobka. Wiadomo, że każdy ma swoje powody, lecz należy zrozumieć, że płacz dziecka jest jego naturalnym i czasami wręcz bezwarunkowym odruchem. Właśnie w taki sposób demonstruje swoje uczucia, strach, obawy i stres. My jako rodzice nie możemy odpuszczać po pierwszej łzie. Sygnał jaki wtedy wysyłamy nie wpłynie pozytywnie ani na dziecko, ani na nas. 

Warto też zadbać o odpowiedni przebieg poranka. W pierwszych dniach zapewnijmy sobie więcej czasu na miły początek dnia. Niech nasze dziecko obudzi się w świetnym nastroju, widząc zza zaspanych oczek uśmiechniętego rodzica, który go nie pogania, lecz wraz z nim cieszy się na nową przygodę. Wprowadźmy dziecko w dobry nastrój od samej pobudki, wtedy łatwiej będzie mu przejśc przez kolejne rutynowe czynności bez marudzenia i kręcenia nosem. 

Gdy już wspólnie i w świetnych nastrojach dotrzecie do drzwi przedszkola, nie dajcie odczuć dziecku Waszego zdenerwowania. Wiem, wiem, pewnie niektórzy z Was pójdą w zaparte i powiedzą "jakie zdenerwowanie"? Też to przechodziłam. Myślałam, że mnie to ominie, nie dotknie. Przecież jestem odporna. Jednak to tylko pozory. Choć ciężko to przyznać, to właśnie my rodzice najbardziej przeżywamy rozstanie z dzieckiem, a ono czuje nasze nerwy. Warto trzymać nerwy na wodzy, bo nasze dziecko i tak jest już nieco wystraszone, nie potrzebuje dodatkowych zmartwień w postaci znerwicowanego rodzica :) 

Po odebraniu dziecka, nie zniechęcajcie się gdy z początku nie będzie zbyt chętne do rozmów na temat swoich przeżyć w przedszkolu. Z czasem, gdy już się oswoi, zacznie opowiadać tyle, że te chwile milczenie będziecie czule wspominać :).

 A jak przebiegła Wasza adaptacja? Jetsem ciekawa Waszych doświadczeń :)

 Miłego dnia!

J. 






 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza