Krótka historia dziecięcego wieszaka

Cześć!

W dzisiejszych czasach coraz trudniej o faceta, który potrafi zrobić wszystko w domu. O dziwo, nie mam na myśli czynności typu gotowanie, odkurzanie czy robienie prania ( choć Radosław i takie moce posiada), ale o bardziej "męskie" zajęcia, jak naprawianie domowych sprzętów, drobne prace remontowe, czy szeroko pojęte majsterkowanie. Czasami mam wrażenie, że trafił mi się model wyjątkowy, bo mimo, że jak każdy człowiek, nie potrafi wszystkiego, to zadziwiająco szybko uczy się nowych umiejętności. Choć zdecydowanie za rzadko to przyznaję, to bardzo doceniam te Radkowe starania. Obiecałam, więc oddać cześć i chwałę jego pracy włożonej w stworzenie unikalnego mebelka do pokoju dziecięcego. W projekcie bardzo pomógł mu brat, który na pewno nie raz się tu pojawi. 


Gdy urządzaliśmy przestrzeń dla Helenki, non stop przeglądałam różne strony z inspiracjami. Bardzo spodobały mi się takie otwarte garderoby. Z maleńkimi wieszaczkami, z jeszcze mniejszymi ubrankami, tworzyły tak lukrowy obrazek, że na jego widok człowiek się obcesowo oblizywał. Niestety, im bardziej jakiś mebel mi się podobał, tym mniej mi pasowała jego cena. Nie chciałabym tym momencie wyjść na skąpidło, co to dziecku żałuje, ale mówimy tylko o wieszaku... paru rurkach z deseczkami za kilkaset złotych? Oto kilka opcji, które znalazłam i Internecie :





Piękne prawda? Nie musiałam długo Radka przekonywać do mojego pomysłu. Rozrysował plan, pomierzył i pojechał kupić potrzebne materiały. Deseczki i drążek kupił w markecie budowlanym. Samo docięcie i skręcenie poszczególnych elementów, nie zajęło więcej niż kilka godzin. Mebel został pokryty specjalną, antyalergiczną farbą, przystosowaną do powierzchni narażonych na kontakt z dziećmi. Myślę, że może stanowić konkurencję dla powyższych modeli, a jest o niebo tańszy :) 
Dajcie znać jak Wam się podoba? Radek poczuje się doceniony :) 


















1 komentarz:

  1. bardzo mi się podoba :) sama mam ochotę takie coś sklecić;) Kasia N

    OdpowiedzUsuń