Nowy Rok - nowe wyzwanie

Cześć!
    Najczęściej na jakieś radykalne zmiany w naszym życiu decydujemy się w przełomowym momencie roku. Nie ważne czy to nauka nowego języka, rzucenie palenia, chęć zgubienia kilku nadprogramowych kilogramów, które w jakiś magiczny sposób pojawiły się po Świętach, czy jakiekolwiek inne mocne postanowienie. Najczęściej obietnice poprawy wypowiadamy gdy zegar wybije północ. Zazwyczaj z kieliszkiem szampana w dłoni, deklarujemy odstawienie procentów oraz snujemy plany na następne 365 dni. W naszym przypadku było podobnie, choć decyzje o zmianie podjęliśmy nieco wcześniej. Ale może zaczniemy od początku.



    Ja nazywam się Justyna, niedawno przekroczyłam legendarną 30 ;) wraz z moim partnerem Radkiem, dziewięć miesięcy temu przywitaliśmy na świecie nasze największe życiowe wyzwanie - Helenę. Od tamtej pory przydarzyło się wiele, ale najpoważniejsza zmiana nastąpiła w nas. Z ludzi, którzy uwielbiali towarzystwo, przyjmowanie gości i imprezowanie, staliśmy się ludźmi, ktorzy nadal to uwielbiają, lecz rezygnują z tego by o 19 wykąpać i położyć spać swoją córeczkę :) Zaczęliśmy też poważnie zastanawiać sie nad przyszłością swoją i Heleny. Właśnie z tych myśli zrodził się pomysł zakupu jakiejś nieruchomości, lub wymiany mojego rodzinnego mieszkania, na coś w mieście. Wybór padł na zaniedbaną kawalerkę w bloku z wielkiej, betonowej płyty. Mieszkanie wymaga generalnego remontu i pisząc "generalnego" uwierzcie mi, mam przerażenie w oczach. Pierwszy raz rzucamy się na tak głęboką wodę i, o ile Radek pływa znakomicie, to ja cierpię raczej na lęk przed wodą.    
    Mamy masę pomysłów, nie wiemy jak sobie poradzimy z ich realizacją, ale chcielibyśmy się nimi z Wami podzielić. Jako, że jesteśmy młodymi ludźmi na tak zwanym "dorobku" będą to rozwiązania w rozsądnych cenach, niespecjalnie skomplikowane, tak, aby każdy mógł podpatrzeć coś dla siebie. Mamy nadzieje, że dotrzymacie nam towarzystwa w tej wymagającej podróży, pełnej wzlotów i upadków, choć po cichu liczymy na te pierwsze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz