Wielka zagadka rozwiązana

Cześć!

Odkąd sięgam pamięcią, uaktywniał się w okolicach wszelkiego rodzaju świąt i uroczystości rodzinnych. Objawy dawał rozmaite i dość ogólne, przez co ciężko było go zdiagnozować. Im ważniejsza okoliczność, tym symptomy były silniejsze i bardziej dokuczliwe. Zazwyczaj były to lekkie zawroty głowy, ciemne mroczki przed oczami, tu i ówdzie pojawiał się ból mięśni, jak po jednorazowej wizycie na siłowni, a do tego ciągłe, przewlekłe rozdrażnienie, zmieniające zwykłego człowieka w istną burzę gradową. Dlatego przez lata podejrzewałam się o jakiś defekt mózgu, albo chociaż brak istotnej klepki. Jednak okazało się, że jest nie tylko bardzo zaraźliwy, ale, co najciekawsze, przybiera na sile, jeśli w jednym pomieszczeniu znajdzie się kilku nosicieli. Ogólnie nie wymaga leczenia, zazwyczaj ustępuje samoistnie wraz z końcem okresu świątecznego.

"Cóż to za dziwna choroba?" zapytają niektórzy. "Mam podobne objawy" powiedzą inny. "Jakbym widziała siebie" pomyśli nie jedna z nas. Mnie się w końcu udało rozwiązać zagadkę oraz odpowiedzieć na to nurtujące pytanie. Wiem już, co mi dolegało przez lata, nie pozwalając odpowiednio się zrelaksować. Dlatego w tym roku nieco odpuszczam i nie daję się porwać w wir "świątecznego pierdolca" :).



Pamiętam, jak jako dziecko obserwowałam całe to zamieszanie, które tworzyło się, gdy tylko zbliżała się data Świąt. Nie ważne, czy to były święta Bożego Narodzenia, czy Wielkanoc. Okna musiały być pomyte :) Nie istotne, że na dworze zimno i pada. Mus to mus. Bo o czym rozmawiać z sąsiadką, gdy mijacie się w klatce? Okna już Pani myła? Nie? No to najwyższa pora droga Pani, nie ma na co czekać. Samo się nie zrobi. No właśnie, samo się nie zrobi. A kto powiedział, że w ogóle musi się zrobić? Ja w tym roku pozwalam moim oknom cieszyć się życiem w nieczystości. Niech mają! Umyje je kiedy będę miała na to i czas i ochotę, a nie wtedy kiedy wskazuje na to kalendarz świąt i uroczystości. Czy święta nie powinny nam się kojarzyć przede wszystkim z miło spędzonym czasem, wśród rodziny i przyjaciół, a nie z morderczą pogonią za każdą smugą na tych nieszczęsnych oknach? Przecież nie to jest najważniejsze. Stół też nie musi się uginać pod ogromem dań, których nie sposób przejeść, przez następne trzy dni. Wykupujemy pół Biedronki czy innego Lidla. Gotujemy przez kolejne kilka dni. Piekarnik chodzi na okrągło, wypluwając coraz to nowe istne cuda cukiernictwa, które, jak wiadomo, nie pójdą w cycki. Zostaje nam później pół lodówki jarzynówki, z ręcznie ucieranym majonezem, bo moda na bio, eko i handmade, raczej nie pozwala użyć kupnego :)

W większości polskich domów, cały ciężar przygotowań nadal spada na kobiety. I my przygniecione tym ciężarem, zgarbione w pół, z nosem przy podłodze, sprzątamy, gotujemy i szykujemy te święta. Choć szczerze mówiąc, same sobie ukręciłyśmy ten bat. Potem umęczone, siadamy przy uroczyście nakrytym stole, nie mając ochoty na nic. No może na drzemkę, albo na setkę, albo... na drzemkę po setce :)

A gdyby tak to wszystko odczarować? Ja w tym roku postanowiłam rzucić jakimś niecnym zaklęciem na te ściery, miotły, mopy i psiki. Nie zamierzam się zajeżdżać tylko po to, by nabawić się w pierwszej kolejności bólu kręgosłupa, a potem zgagi. Czyż nie lepiej zatrzymać się na chwilę w tym rozpędzonym świecie i odsapnąć? Spędzić ten wyjątkowy czas z bliskimi nam osobami? Skupić się na tym, co w życiu najważniejsze, czyli na relacjach z otaczającymi nas ludźmi. Niech nie przysłonią nam tego brudne okna czy przypalone ciasto :)

Wesołych Świąt Kochani!

18 komentarzy:

  1. To najgorsze co może być w święta. Przez to tracą one magię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się :) dlatego w tym roku stawiam na luz :)

      Usuń
  2. Całe to przygotowania do Świąt, sprzątanie na błysk to aż zniechęca do robienia i ta myśl, że ma być idealnie, masakra. Kilka dni Świąt a zamieszania jakby conajmniej miały trwać miesiąc.

    OdpowiedzUsuń
  3. tak cały ten szał, zakupy sprzątanie, gotowanie. jakaś masakra. święta to tylko 2 dni a sprzątać można kiedy indziej też

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie tak! Czasem trzeba trochę przystopować, zatrzymać się, żeby naprawdę spędzić te święta w spokojnej, rodzinnej atmosferze, bez nerwów...Bo przecież nikt nie lata z białą rękawiczką, nikt nie spotyka się tylko dla stołu zastawionego milionem potraw... :) Bardzo przyjemnie się czyta, będę zaglądać! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam taką nadzieje, że Perfekcyjna Pani Domu nie wpadnie na test bez zapowiedzi :)

      Usuń
  5. O tym samym pisałam u siebie!!!! Zgadzam się w 100%!!! Wesołych Świąt! :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Wesołych Świąt- i niech ten czas na chwilę zwolni...

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszystkiego dobrego! Spokojnych i rodzinnych świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Masz rację. Przez te całe chore przygotowania święta tracą swoją magię. Wyobraź sobie, że u mnie w pracy jest wtedy najlepszy sezon(najwięcej klientek) więc od kilku lat ,nie święta nie cieszą już ani trochę. Może po prostu trzeba uciec gdzieś na ten czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest dobry pomysł. Ja w przyszłym roku tak będę celować.

      Usuń
  9. Tak całkowicie nie da się wszystkiego uniknąć.Wszyscy będą wokolo zajadali się smakołykami a ja co?

    OdpowiedzUsuń
  10. Pytanie... masz może takie jupitery ogrodowe - https://www.lampy-ogrodowe.pl/produkty/kategorie/reflektory-ogrodowe
    One się sprawdzają czy raczej średnio? Jak widzicie ten motyw?

    OdpowiedzUsuń