A za tamtych czasów...

Cześć!

Weekend majowy już za pasem. Większość z nas ruszy w drogę, by odpocząć te kilka dni gdzieś w lesie, nad jeziorem, morzem, czy tez w górach. Zapakujemy auta po dach i pojedziemy w siną dal. W czasach, roboczo nazywanych "przed dzieckiem", decyzje o wyjeździe gdziekolwiek, były podejmowane w ułamku sekundy. Teraz, żeby gdzieś pojechać, plan podroży musi zostać przedstawiony i zaakceptowany na dużo wcześniej. Kto mi powie, że dziecko nic nie zmienia? Oto kilka, podstawowych różnic, jeśli chodzi o podróżowanie po Polsce z dzieckiem i bez.




1. WYBÓR MIEJSCA

W czasach, gdy oboje byliśmy piękni i młodzi, do szczęścia wystarczał nam jedynie namiot, bądź, co też miało miejsce, koc na pomoście i niebo pełne gwiazd :) Teraz głównym kryterium podczas wyboru miejsca wakacyjnego, jest rodzaj zakwaterowania. Nie mam na myśli żadnych luksusów, ale jakaś podstawa, w postaci łóżek, wyposażonej kuchni i łazienki, musi być.

2. PAKOWANIE

Pamiętacie te lata, kiedy na tydzień można się było spakować do małej torebki? Kiedy wystarczyło zabrać szczoteczkę do zębów, parę gaci i koszulkę, aby mieć wszystko? Pakowanie zajmowało kilka minut, a na wakacje można było pojechać tico, nawet w cztery osoby? Otóż, w momencie pojawienia się dziecka, te czasy przemijają bezpowrotnie. W zeszłym roku, gdy wybieraliśmy się na wakacje, żeby się ze wszystkim zabrać, musieliśmy zmienić auto. Najdziwniejsze jest to, że nieważne, czy jedziemy na weekend, czy na dwa tygodnie, rzeczy do zabranie jest tyle samo. Dużo zależy od lokalizacji, ale my zazwyczaj jeździmy w miejsce, gdzie do najbliższej, większej miejscowości mamy blisko dwadzieścia kilometrów. Ciężko by było jeździć co rusz na zakupy, więc zabieramy ze sobą praktycznie wszystko. Nie ruszamy się z domu bez naszej niani (elektronicznej, rzecz jasna), dmuchanej wanny, która świetnie się sprawdza jako basenik i łóżeczka turystycznego z moskitierą. Poza tym bierzemy ze sobą najpotrzebniejsze ubranka, kosmetyki itp. w ilości "wszystko razy cztery". Zostaje zmieszczenie tego wszystkiego do auta, co wymaga specjalnych umiejętności. U nas zajmuje się tym mistrz tetrisa - Radek.

3. PLAN DNIA

Jak przez mgłę pamiętam wyjazdy, gdzie można było podnieść się z łóżka w porze obiadowej, a obiad zjeść na kolacje. Teraz cały rytm dnia jest podporządkowany dziecku. Wstać trzeba rano, nie ma, że boli - najczęściej głowa i nie mnie, tylko Radka. Helena, jak każde młode z gatunku homo sapiens, ma wbudowany budzik, tak zaawansowany technologicznie, że uzależnia czas aktywacji od ilości snu rodziców. Im później my się położymy, tym Helena wcześniej wstanie. Taki paradoks. Nie ma szans na nocne pogaduchy, czy inne całonocne aktywności :)

4. ATRAKCJE

Co tu dużo mówić. Jest urlop - jest zabawa :) Wiadomo jak jest na wakacjach. Wino, taniec i śpiew :) Jako dodatek, jakieś plażowanie, pływanie, zwiedzanie i inne "...anie". Teraz kładziemy nacisk na rozrywkę dla Heleny. Na pierwszym miejscu odwiedzamy, więc place zabaw, parki i wszystkie miejsca przystosowane do dzieci. Często wybieramy się na przejażdżki rowerowe, bo Helena je wprost uwielbia. Na szczęście coraz więcej obiektów jest przygotowanych na napływ turystów z dziećmi.

5. PODRÓŻ

Mogłoby się wydawać, że co to takiego, wsiąść do auta i pojechać. Nic bardziej mylnego. Gdy pierwszy raz wybraliśmy się z Heleną nad jezioro, ta miała trzy miesiące. Do pokonania mieliśmy jakieś dwieście pięćdziesiąt kilometrów. W czasach " przed dzieckiem" ta trasa zajęła by nam maksymalnie 3 godziny (przez remonty na S3 ). Z bobasem na pokładzie jechaliśmy nad jezioro ponad pięć godzin. To była pierwsza, tak długa podróż Heleny, więc postoje mieliśmy praktycznie co pół godziny. Nie wystarczyło się zatrzymać, dać cycusia i pojechać dalej, o, nie. Za każdym razem konieczny był kilkunastu minutowy spacer w wózku. Helena okazała się dość wymagającym współtowarzyszem podróży. Za to ma wiele innych zalet :) Odkąd pojawiła się na świecie, ja podróżuje na tylnym siedzeniu. W każdej chwili mogę ją jakoś zabawić i uspokoić. Nie ma to jak mieć mamę pod ręką :)


Nie trzeba być nawet rodzicem, żeby wiedzieć, jakie różnice w podróżowaniu wynikają z posiadania dziecka. Taka kolej rzeczy, że się starzejemy, to znaczy dojrzewamy, zakładamy rodziny i stajemy się poważnymi ludźmi (zazwyczaj). Najważniejsze, że swoje się już wyszaleliśmy i mamy co wspominać. Dzieci podrosną, a wtedy "wyjechali na wakacje, wszyscy nasi podopieczni, gdy nie ma dzieci w domu to jesteśmy niegrzeczni ;)".

Miłego dnia!





Jeśli spodobał Ci się tekst, będzie mi bardzo miło, jeśli udostepnisz lub pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.






40 komentarzy:

  1. Nie mogę się doczekać majówki

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny tekst, jakże prawdziwy haha Ja co prawda zawsze pakowałam za dużo i dopiero niedawno nauczyłam się streszczać tak prawdziwie, podobnież z namiotem, nigdy nie przepadałam ale rzeczywiście, jeździłyśmy z koleżankami nawet stopem, co teraz wydaje mi się nie do pomyślenia :) Wszystko się zmienia i trzeba się z tym pogodzić, bo teraz też jest pięknie :) Mimo, że wszystko jest u nas podporządkowane dziecku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka kolej rzeczy :) gdy pojawia się dziecko, zmienia się całkowicie punkt widzenia :)

      Usuń
  3. Kiedy pojawiają się dzieci, świat się zmienia, trzeba zmienić swoje życie o 180 stopni :) Ale mimo to, że wakacje to istny plan rozwoju kraju, to nie zamieniłabym wakacji z synem na żadne inne wakacje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nasz maluch aż się pali do wycieczek. Szczególnie teraz jak na dworze ciepło. Rzucamy hasło i małdy zaraz wyciąga najbardziej potrzebne rzeczy. Zaczyna od pluszowego królika, z którym śpi. Potem butelka z napojem, jeden samochodzik jest gotowy do drogi. Podróżowanie z dzieckiem nabiera innego smaku. Jest pełniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się :) My na razie jeździliśmy po Polsce, ale niedługo ruszamy na pierwsze wakacje za granicą. Jakieś rady? :)

      Usuń
  5. Od razu, jak widzę kobietę siedzącą z tylu auta, to wiem, że w środku jest też małe
    Dziecko😉 A tak serio, to sama widzę, że długość wypoczynku nie ma żadnego znaczenia. I tak trzeba wziąć ze sobą mnóstwo rzeczy ❤️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, ale jak to mówią, przezorny zawsze ubezpieczony :)

      Usuń
  6. Ja moją majówkę miałam w kwietniu. A majówkę majową :D będę spędzać na balkonie. Oby pogoda dopisała. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opalania na balkonie też już kiedyś uskuteczniałam, da się :) to tylko trzymam kciuki za pogodę :)

      Usuń
  7. Planujemy majówkę, a jakże ;-) I również z dwójką małych dzieci ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hehe no skąd ja to znam. Całe szczęście, źe chociaź nadal nie trzeba prać ani prasować 😂😂😂😂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żelazka nie zdarzyło mi się brać :) ale proszek dla niemowlaków już był :) Miska z woda i na przód z tetrami :D

      Usuń
  9. Rzeczywiście, kiedy pojawiają się dzieci nawet wycieczka rzut kamieniem za płot zaczyna się stawać wyprawą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wyjście do marketu staje się rozrywką :) :) :)

      Usuń
  10. U mnie dzień jak co dzień. Nigdzie się nie wybieram bo mąz pracuje więc...

    OdpowiedzUsuń
  11. super tekst :-) aż sobie z mężem powspominaliśmy jak to kiedyś było.... :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam kilka hande madeowych projektów do skończenia

    OdpowiedzUsuń
  13. To prawda, kiedyś było zupełnie inaczej. Szliśmy na żywioł, byliśmy bardziej spontaniczni. Co się stało?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staliśmy się dorośli i odpowiedzialni. Ktoś musi :)

      Usuń
  14. Jeszcze nie mam dzieci, ale to prawda, że z upływem lat ta beztroska gdzieś ucieka. Trochę szkoda, ale takie jest życie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo przyjemnie się czytało Twój tekst. U mnie dziecko w drodze, więc jeszcze wszystko przede mną. Na pewno spakowanie i wyjazd z dzieckiem wymaga trochę logistyki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Na szczęście my kobiety logistykę mamy w małym palcu :P

      Usuń
  16. Niby zawsze spakuję za dużo, a i tak o czymś zapomnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze tak jest :) Jak na złość, jakaś duperela się schowa :)

      Usuń
  17. moja majówka jest w pół wolna bo praca mnie czeka hi

    OdpowiedzUsuń
  18. A ja majówkę spędzę w pracy! ;) Chociaż wcześniej - bo w niedzielny wieczór i poniedziałek - urządzamy mini wersję urlopu ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Dzieciaki wiele zmieniają, oj tak! Nadają nową wartość wszystkiemu. My nie możemy żyć bez podróży, nasze dziewczynki też. Cieszę się, ze są tak uzależnione od podróżowania, jak my! Ale tęsknię niekiedy do cudownych wypadów we dwoje.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja niestety nie wyjeżdżam, ale życzę udanego wypoczynku :)

    OdpowiedzUsuń